-A co tam u ciebie?Jesteś jeszcze z Lukiem?
-Ja...bo...Luke nie żyje.-wyjąkałam i poczułam jak w oczach zbierają mi się łzy.
-Przepraszam,nie wiedziałem.-odpowiedział i mnie przytulił.-Przejdziemy się?
-Z chęcią,ale jestem samochodem.
-Oj to nic potem po niego wrócimy.-wstaliśmy,wyrzuciliśmy puste tace i poszliśmy na plaże.-A jak tam ci idzie w szkole?
-Nie jest źle choć nie była tam już prawie dwa tygodnie.
-Twoja mama wie?
-Tak sama załatwiła mi zwolnienie.-nie chciałam już o tym gadać,więc wzięłam wodę do ręki i oblałam Mattiego.
-Osz ty!Liczę do pięciu i nie żyjesz!-zaczęłam biec jak najszybciej przed siebie.-Raz,dwa,trzy,cztery,pięć!Już nie żyjesz.-i zaczął mnie gonić,muszę przyznać,że jest szybki,bo już po chwili leżałam na piasku,a on na mnie siedział.-Jakieś ostatnie życzenia?-zapytał z chytrym uśmiechem..
-Dobra,ale chcę byś przeprosiła mnie na kolanach za tego grubasa i za oblanie.-powiedział i przestał.
-Ok niech ci będzie.-zszedł ze mnie,a ja uklękłam.-Przepraszam,że cię oblałam i zraniłam twojego ego mówiąc o tobie grubas.Idiota.-końcówkę szepnęłam by mnie nie usłyszał.
-Och dzięki wybaczam.-zaczął się śmiać i podał mi rękę bym mogła wstać.-A i słyszałem,wariatko.-i oboje zaczęliśmy się śmiać.Wskoczyłam mu na plecy,bo nie chciało mi się już iść.-Nie za wygodnie ci?
-Nie,masz strasznie nie wygodne plecy.-zaczęliśmy się śmiać.Dlatego lubię spędzać czas z Mattym z nim cały czas się śmieję.On pozwala mi zapomnieć o reszcie świta.Chodziliśmy po plaży jeszcze jakiś czas,a właściwie to Matty chodził,a ja siedziałam mu na plecach.Zeszliśmy z plaży i wracaliśmy do Mc deptakiem,rozmawiając o wszystkim i o niczym.
-Perrie!-usłyszałam nagle jakiś krzyk.Zeszłam z pleców Mattiego,odwróciłam się i ujrzałam mojego chłopaka z zespołem.Świetnie,a już przestałam o nich myśleć.-Cześć.-powiedział Zayn i chciał mnie pocałować,ale przekręciłam głowę i cmoknął tylko mój policzek.Nie chciałam by mnie pocałował,bo zaraz media by huczały o naszym "związku".
-Cześć.-odpowiedziałam.-Co wy tu robicie?-spytałem.
-Tęskniłem,a przyjechaliśmy nagrywać teledysk niedaleko,więc chciałem cię odwiedzić.A kto to jest?-powiedział wskazując na Mattiego
-Cześć jestem Matty ,Perrie chłopak.-odpowiedział.O szlak,zapomniałam mu powiedzieć,że udaje związek z Malikiem by go sprawdzić,a my mamy z Mattym umowę,że jak zagaduje do mnie jakiś chłopak to się przedstawia jako mój chłopak.
-Chłopak Perrie?!Chyba masz jakieś nie aktualne informacje,bo ona jest moją dziewczyną frajerze.
-Jak mnie nazwałeś,ciołku?To ty jesteś frajerem jak myślisz,że taka laska jak Perrie się tobą zainteresuje.-krzyknął,a Zayn złapał go za bluzkę.
-Chłopaki przestańcie.-próbowałam ich rozdzielić,ale oni nie zwracali na mnie uwagi.
-Ty chuju,idź się leczyć,bo masz jakieś chyba omamy.To moja dziewczyna.-spojrzałam na Mattego,a on nie wytrzymał i przywalił Zaynowi.
Niesamowity rozdział:D Matty jest wspaniałym przyjacielem.Nie spodziewałąm się Zayna i tej całej bójki i że Matty zaatakuje pierwszy.Ciekawi mnie co będzie dalej.Jak zareaguje Pezz.Poprostu uwielbiam jak piszesz i kocham Twojego bloga <3 Czekam z niecierpliwością na następny:D
OdpowiedzUsuń