poniedziałek, 2 listopada 2015

Rozdział 32

Wchodzę do domu i od razu idę do salonu gdzie znajduję mamę.
-Hej,mamo.-mówię i całuję ją w policzek.-Gdzie jest Tom?-pytam.
-Musiał pojechać do kancelarii.
-I jak miło spędziłaś wieczór?
-Tak było wspaniale.Muszę przyznać,że miedzy mną i Tomem tworzy się coś prawdziwego.No,ale nie ważne.Opowiadaj jak było na weselu?Chyba się udało jak dopiero teraz wróciłaś.-mówi uśmiechając się,ale wiem że w środku jeszcze się pozbierała do końca.
-Szczerze to wesele było beznadziejne.Ojciec to największy kretyn na świecie,a kiedy zmusił mnie bym z nim zatańczyła zaczął mi opowiadać jaka to jestem beznadziejna.-nie mówię mamie o tej sprawie z anonimem,bo wiem,że by się tylko przez to nie potrzebnie denerwowała-Potem pogodziłam się z Zaynem i skończyło się na tym,że poszliśmy do klubu,a potem nocowałam u niego by tobie i Tomowi nie przeszkadzać.
 
-Oh kochanie przykro mi w sprawie Bena,ale nie martw się wszystko się ułoży.A co do tego mulata to muszę przyznać,że robicie szał wszystkie gazety o was piszą.
-No nie znowu.Mamo ja i on nie jesteśmy razem.My...-waham się czy powiedzieć jej o umowie,dobra nie chcę jej okłamywać-...tylko udajemy związek.-mówię trochę zakłopotana.
-Co?Kochanie dlaczego?-pytam zszokowana.
-To sprawa taty.On i Modest mają taką umowę,że jeśli bym się nie zgodziła zniszczyli by mnie.
-Ja im pokarze.Oni nie mogą cie tak wykorzystywać.
-Nie mamo spokojnie.Dam radę.-mówię,choć sama jestem sobą zdziwiona.Co ja plotę?W tych naleśnikach chyba coś było.
-Na pewno słońce?
-Tak na pewno.-odpowiadam i w tym momencie dzwoni mój telefon-Przepraszam.Na chwilę.
Ja:Halo
Cat:Hej Pezz.Masz czas wyjść na rowery?Tak dawno się nie widziałyśmy.
J:Jasne to o której?
C:Może o 15 pod Big Benem.
J:Ok,jasne.To do zobaczenia.
C:Pa.
-Mamo idę z Cat na rowery.
-Jasne.-odpowiada i zaczyna robić coś na komputerze.Odwracam się i idę do siebie do pokoju.-A Pezzie,zapomniałam ci powiedzieć we wtorek przyjeżdża Matty z rodzicami do nas na tydzień.
Wchodzę do siebie do pokoju i idę się odświeżyć.Po gorącym prysznicu,zaczynam szykować się na rowery.
 
Ubieram się bez czapki,a glany zamieniam na białe,krótkie conversy.Patrzę na zegarek jest 14.35.Dobra czas najwyższy wychodzić.Wyjmuję rower z garażu i jadę w stronę Big Bena.Gdy docieram na miejsce zauważam Cat.
-Hej.-mówię i przytulam dziewczynę.
-Hajka,Pezz.-odpowiada-Gdzie jedziemy?
-Może pojedziemy wzdłuż Tamizy,a potem skręcimy do East Park i tam sobie zrobimy przerwę?-proponuję.
-Ok,to jedziemy.-odpowiada uśmiechnięta.Jedziemy i gadamy na wszystkie możliwe tematy.Kiedy dojeżdżamy do parku zatrzymujemy się przy jeziorze i odpoczywamy.Żadna z nas nic nie mówi.Delektujemy się słońcem oraz ciszą.
-Perrie powiesz mi co się stało między tobą a Lukiem,bo Jai mówił,że wpadłaś wczoraj wściekła?
-A Luke.Więc byłam trochę pijana,a on zaczął się na mnie wydzierać,że jestem suką,dziwką i że zazdrości mojemu Lukowi,że nie żyje i nie musi mnie znosić i się wściekłam i powiedziałam prawdę przy Kianie jednocześnie niszcząc ich związek.
-I nie żałujesz tego?-pyta
-Nie raczej nie.Nie pozwolę,żeby mnie obrażał,a poza tym ona musiała poznać prawdę.
-A no to chy...-Cat nie kończy bo ktoś zaczyna nas wołać.-Jaiii!!!!!-krzyczy dziewczyna i biegnie do Brooksa.Jak ja im zazdroszczę.Odwracam się i mam wrażenie że cały wszechświat mnie nie lubi. 

Rozdział 31

Dom Zayna okazuje się być wielką willą na wzgórzu z widokiem na Londyn.Muszę przyznać,że wygląda to trochę jak scena filmowa.Cicha,spokojna okolica z widokiem na tętniące życiem miasto.Gdy podjeżdżamy zaczyna świtać.Patrzę na zegar w samochodzie 4.20.No to już rozumiem.
-Wysiadasz?-pyta rozbawiony chłopak,gdy stoi otwierając mi drzwi,a ja się nie ruszam.-Czy śpisz w samochodzie?
-Hm...kusząca propozycja,ale chyba wysiądę.-odpowiadam i wychodzę.Zayn zamyka drzwi i prowadzi nas do domu,a następnie do pokoju,w którym mam przenocować.Rozglądam się po pokoju,bo jest przepiękny nowoczesny i elegancki,jakby wyjęty z katalogu ze stylizacjami wnętrz.
-Dobranoc.-mówi chłopak i chcę wyjść.
-Zayn,poczekaj.Czy mógłbyś pożyczyć mi jakąś koszulkę?-pytam lekko zawstydzona.Ale czy Zaynem czy moim pytaniem?
-A tak jasne.-chłopak podchodzi do szafy i wyciąga szary crop top na ramiączka.Patrzę na niego zdziwiona.-Mojej siostry ostatnio jak była to zostawiła.
-Ach no tak ok.-mówię.-Dziękuję bardzo i dobranoc.
-Branoc Pezzi.-mówi,całuje mój policzek i wychodzi.Przebieram się z sukienki w koszulkę,kładę się i od razu usypiam.Budzi mnie słońce wpadające przez nie zasłonięte okno.Sprawdzam telefon jest 11.37.Oh trochę pospałam,ale muszę przyznać że łóżko jest niesamowicie wygodne.Moje leżenie przerywa burczenie w brzuchu,więc wstaję i idę na dół w poszukiwaniu kuchni.Na blacie znajduję talerz z naleśnikami,sok pomarańczowy oraz liścik.Zaczynam jeść i sprawdzam kartkę.
 "Jestem w studiu.Nie chciałem cię budzić,powinienem być koło 12.Smacznego :) -Z"
Gdy kończę posiłek włączyłam radio i postanowiłam posprzątać po śniadaniu w podziękowaniu.Wkładam rzeczy do zmywarki i słyszę gwizdy szybko się podnoszę i widzę przed sobą całe One Direction.O kurzcze wtopa nie dość,że siedzę w domu Malika gdy go nie ma to jeszcze witam ich w krótkiej bluzce i koronkowych majtkach.
-Hej.-odzywam się pierwsza gdy chłopcy cały czas mnie obczajają.
-Cześć.-pierwszy ogarnia się Liam-Co tu robisz?-pyta.
-Ona tu spała.Wróciliśmy późno z wesela i nie chciało mi się jej odwozić.-odpowiada Zayn,a ja mam wrażenie,że wrócił do postawy chamskiego dupka.
-Więc tylko spaliście?-zwraca się Harry do Zayna,a ja mam wrażenie,że zapomnieli o moim istnieniu.
-Tak,oczywiście,że tylko.-odpowiada-A poza tym muszę tylko udawać że z nią jestem.
-No tak jasne udajem.Na mnie już chyba czas więc będę się zbierać.-mówię i wymijam ich,kieruję się w stronę pokoju gdzie jest moja sukienka.Przebieram się i wracam na dół.-Pa.-i chcę wyjść,ale ktoś łapie mnie za rękę,odwracam się i widzę Nialla.
-Chodź odwiozę cię.-mówi i kieruje mnie w stronę samochodu.Czy ja mam tu jeszcze coś do powiedzenia?Wsiadamy podaję chłopakowi adres i na tym kończę naszą rozmowę.Ale Irlandczyk ma całkiem inne plany.-Jak długo masz udawać związek z Zaynem?
-W umowie było napisane,że o końcu ma zadecydować MODEST.Co mnie strasznie wkurzyło,ale nie miałam nic do powiedzenia.
-Może nie będzie tak źle.-próbuje mnie pocieszyć.-Zobaczysz fajnie będzie.
-Skąd wiesz?Masz wspaniałą dziewczynę bez żadnej umowy,więc nie masz pojęcia jak to jest.
-Tak właściwie to nasz związek się tak zaczął,że musiałem podpisać umowę.Ami wtedy zaczynała jako modelka więc jej i nasz manager dogadali się,że nasz związek sprawi,że ona stanie się popularna,ale my też zyskamy rozgłosu.I tak jakoś wyszło,że naprawdę się zakochaliśmy.
 grafika beautiful, gif, and niall horan
-No tak,ale Amelia jest niesamowicie miła,przyjacielska i śliczna,więc nie dziwię,że się w niej zakochałeś,ale przecież Zayn jak do tej pory był nadętym dupkiem.-tłumaczę.
-Może tak się zachowuje,ale Perrie pamiętaj,że pomiędzy nienawiścią,a miłością jest bardzo cienka linia i łatwo ją przekroczyć.-mówi,a ja na jego słowa wybucham śmiechem.
-Horan nie rozśmieszaj mnie.Że ja i on naprawdę,nigdy w życiu.Ok może Zayn wczoraj mnie przeprosił,ale to nie znaczy że zaraz będę go kochać.
-Wiem,ale z czas spojrzysz na to inaczej.Uwierz mi.-mówi gdy podjeżdżamy pod mój dom.
-Ta na pewno.Dziękuję za podwózkę.-całuję go w policzek i wychodzę.A może on ma rację?Co jeśli zatracę się w tym całym udawaniu i naprawdę coś poczuję?A jeśli on mi wtedy złamie serce?