czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 12

W zakładce bohaterowie pojawili się nowe postacie.

-To długa historia.Nie chcę cię zanudzać.-odpowiedziałam.
-Chodź mamy czas.Noc jeszcze młoda.-zachęcał.Usiedliśmy na kanapie,a ja nie wiedziałam czy mogę mu zaufać,w końcu nie opowiadam o swojej przeszłości wszystkim.
-Ok.W walentynki mój chłopak miał wypadek na motorze i zginął.Kiedy rodzice odebrali mnie z komisariatu,okazało się,że ojciec ma kochankę i już mamy nie kocha.Wtedy pierwszy raz od paru lat widziałam by mama płakała.Chyba się załamał,bo następnego dnia zobaczyła karteczkę,na której napisała,że wyjechała do Dubaju i do dziś nie dała znaku życia.Mama też nie była święta i przez chwile też odeszła,ale zrozumiała swój błąd,a ojciec jej wybaczył.Dlatego jak powiedziałeś mi,że jesteś z One Direction spanikowałam i uciekłam.-opowiedziałam,a w oczach zbierały mi się łzy.
sad animated GIF
-Ale jaki to ma związek z zespołem?
-Taki,że tym kochankiem był Styles.Uwiódł ją ,a ona się w nim zakochała.Obiecywał jej,że już zawsze będą razem,a ona była dla niego nas zostawić.Dla gościa,który jest tylko w wieku jej córki,ale pewnego dnia on się nią znudził i wtedy widziałam ją kiedy płakała,a ostatecznie próbowała popełnić samobójstwo,bo sobie z tym wszystkim nie radziła.Ale nie to wcale nie związku z waszym zespołem!-wykrzyczałam dając upust emocją.
black and white animated GIF
-Oh przykro mi,ale ja nie jestem Harrym i nie zamierzam cię skrzywdzić.A Alice na pewno nie długo się odezwie.Nie musisz się o nią martwić.Przecież jest dorosłą kobietą.-próbował mnie uspokoić.-Perrie mogę ci coś powiedzieć?
-Jasne,że tak.Przecież nie gryzę.-uśmiechnęłam się,a Zayn się zaśmiał,ale cały czas się na mnie patrzył i nic nie powiedział.-No dawaj,możesz mi zaufać.
-Ok,więc zakochałem się w tobie.-wypalił.
-Co?Czekaj.Jak?
-Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem w tym klubie,nie mogłem przestać o tobie myśleć.-odpowiedział
-Nie,przestań.To głupie i nie możliwe.Nie można raz zobaczyć dziewczynę i się w niej zakochać.Kłamiesz.
-Nie kłamię,to prawda.Ja...-przerwał mu dźwięk mojego telefonu,nie patrząc na wyświetlacz odebrałam.
Perrie:Halo?
Mama:Cześć,kochanie.Gdzie jesteś?
P:Mamuś,już wracam zaraz będę w domu,a byłam ze znajomym.
M:Ok,skarbie.Jestem w domu musimy porozmawiać.Kocham cię.
P:Ja ciebie też,pa.
-Zayn ja już muszę iść.Mama wróciła.Dziękuję za miły wieczór.-podeszłam i pocałowałam go w policzek.-A i nie rób sobie ze mnie takich żartów.-powiedziałam,gdy byłam już przy drzwiach.Szybkim krokiem weszłam do windy i wcisnęłam guzik.Wyszłam z budynku złapałam taksówkę i wróciłam do domu.Kiedy tylko przekroczyłam próg zaczęłam szukać po pomieszczeniach mamy.Ostatecznie znalazłam ją w jadalni.
-Mami,tak się za tobą stęskniłam.-podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
-Witaj,Pezzi.Ja też tęskniłam.-powiedziała.
 
-Dlaczego wróciłaś?-spytałam kiedy siedziałyśmy na kanapie w salonie.
-Przepraszam kochanie,że zostawiłam cię samą w najgorszym momencie.Gdy wszystko się popsuło,ja chyba byłam zbyt samolubna i wściekła na ojca,że zapomniałam o tobie i o tym,że ty też możesz z tego powodu cierpieć.Proszę,wybacz mi kochanie.-w oczach mamy pojawiły się łzy.
-Oczywiście,nie musisz przepraszać.
-A może pojedziemy jutro do babci?Wiesz taki mały rodzinny wypad.
-Z chęcią bym pojechała,ale mam jutro sesje.-odpowiedziałam.
-A ok,a gdybyśmy wyjechały jutro po twoich zdjęciach?
-Brzmi świetnie.
-A teraz opowiadaj co to za sesja?
-Wczoraj byłyśmy z Jess na zdjęciach do magazynu ELLE,a jutro do Seventeen tylko już bez Jess,ale to ze sławnym zespołem.
-Jakim?-spytała mama.
-One Direction.
-Nie ma mowy.Moja córka nie będzie z nimi pozować.
-Mamo,daj spokój.To co się kiedyś stało to przeszłość,a ja nie chce żyć wspomnieniami.
-W porządku,ale obiecaj,że będziesz na sieie uważałą?
-Ok,mamo.-przytuliłam ją.-A teraz idę się pakować.-kiedy weszłam do pokoju,mój telefon oznajmił,że ktoś dzwoni. 
 
Perrie:Halo?
Santana:Cześć,tu Santana.
P:Czego chcesz?
S:To że masz sesje do magazynu nie sprawia,że jesteś księżniczką.
P:Spoko,przejdź do tego po co dzwonisz?
S:Jutro mamy razem sesję i chcę byś podała mi adres studia.
P:Ok,wyślę ci sms.Żegnaj Santana.
S:Ale ja jeszcze nie skończyłam,morderczyni...
P:Ale ja już skończyłam.-przerwałam jej i się rozłączyłam.
Byłam padnięta,więc tylko przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Kiedy obudziłam się następnego dnia była 10.20,co znaczyło,że za godzinę mam być w studiu.Szybko wzięłam prysznic,ubrałam się i pobiegłam zjeść śniadanie.Kiedy dojechałam na miejsce,miałam jeszcze 3 minuty,ale nie chciałam się spóźnić,więc szybko przebiegłam przez recepcję,a następnie na plan.Kiedy weszłam zobaczyłam coś co mnie całkowicie zamurowało.Jak on mógł?!
teen wolf animated GIF


poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 11

-Będzie to One Direction.Miłego wieczoru Perrie.-powiedziała,a cały mój entuzjazm odszedł.To znaczy,że znów spotkam Zayna.Kurczę,czego to nie mógł być jakiś inny zespół?
-Ah,ok.Dzięki i tobie również.-odpowiedziałam i podeszłam do Jess,która czekała na mnie przy drzwiach.-Już jestem,idziemy?
-Tak jasne,chodź.-powiedziała i poszłyśmy do wyjścia.-Co chciała od ciebie Carly?-spytała gdy byłyśmy już w aucie.
-Zaproponowała mi kolejną sesje.Tylko tym razem z One Direction.
-OMG!To świetnie,gratuluję.Dlaczego się nie cieszysz?Coś nie tak?
-Nie wszystko w porządku,ale to oznacza,że znów będę musiała zobaczyć Zayna.
-Ale czy ty przypadkiem nie idziesz z nim jutro na kolację?-spytała.
-Nie,nie idę.-odpowiedziałam krótko,ale zgodnie z prawdą.W końcu to on zadecydował nie pytając mnie o zgodę
-Ale Pezzi...
animation animated GIF
-Jess,przestań nie chcę o tym gadać.-przerwałam jej zanim zdążyła dokończyć.Za jakieś 15 minut Jessica zatrzymała samochód przed moim domem.-Chcesz wejść?
-Nie,jestem umówiona na kolację z Austinem.
-Ok,to pa.-powiedziałam i wysiadłam.
-Cześć.-i odjechała.Kiedy weszłam do domu pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było pójście po coś do jedzenia.Zjadłam kanapki i zaczęłam oglądać jakąś denną komedię,ale po paru minutach zaczęłam rozmyślać o zaproszeniu Zayna.Może powinnam z nim pójść na tą kolację,przecież opatrzył mnie po bójce,a tak właściwie to do niego nic nie mam tylko do Harrego.Wzięłam telefon i napisałam do Jess,Demi i Cat.
"Hej pójdziemy jutro na zakupy?Do Westfield o 13.30.Pezz"
"Hej z chęcią.Cat"
"Siema jasne,z przyjemnością.Dems"
"Jasne,ok.A co chcesz kupić?Jess"
"Coś na jutrzejszą kolacje z  Zaynem.Pezz"
"Ooo... wreszcie się zdecydowałaś.Do jutra."
Wstałam z kanapy,poszłam się umyć i położyłam się spać.
Następnego dnia obudziłam się o 10.30.Zwlekłam się z łóżka,poszłam do łazienki wzięłam prysznic,zrobiłam delikatny makijaż,ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie.
Little Mix leaving a studio in London, June 30th, 2014 - photo: little-mix.org
Zaczęłam oglądać film "LOL" i nim się obejrzałam była już 12.50,czyli czas na wyjście.Poszłam do garażu i wsiadłam do mojego auta.Stanęłam na światłach i nagle w radiu zaczęłam lecieć moja ulubiona piosenka,więc pogłośniłam i zaczęłam z śpiewać razem z nią. https://www.youtube.com/watch?v=bIus_aDVIeo  Gdy wjechałam na parking zegar pokazywał 13.25.Zaparkowałam i pobiegłam w stronę Starbucksa koło którego zawsze się spotykałyśmy.
-Hej dziewczyny,gotowe na szaleństwo zakupowe?-spyatałam.
-Hejka.-przywitały się.
-A jaki jest powód nagłych wspólnych zakupów?-zapytała Cat.
-Jestem umówiona na kolację ze znajomym.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Jakim?-dopytywała Demi.
-Zaynem Malikiem.
-Aaaa... tym Zaynem,z One Direction?-spytała Cat,a no tak zapomniała ona jest ich wielką fanką.
-No tak.
-Boże,musisz mnie z nim poznać.
-Ok,a teraz czas na shopping.
Chodziłyśmy po sklepach trzy godziny,a ja nadal nie znalazłam niczego na dziś.
-Chodźcie jeszcze tu.-Jess zaciągnęła nas do nowego sklepu.
-Pezz musisz to przymierzyć.-słyszę cały czas.Poszłam do przymierzalni,a one co chwile coś przynosiły Przymierzyłam już cały sklep,a dziewczyną cały czas coś nie pasowało.Ok zostało jeszcze jeden zestaw składający się ze cekinowej spódnicy i bluzki.Ubrałam się i wyszłam do dziewczyn.
-Rewelacja,musisz to kupić.-powiedziała Jess.
-Dokładnie,zwalisz Zayna na kolana.-potwierdziła Cat.
-Już jest twój.-dodała Demi.
yes animated GIF
-Ok to biorę.-powiedziałam i poszłam się przebrać,a następnie ruszyłam do kasy.Pożegnałam się z dziewczynami i pojechałam do domu.Kiedy wróciłam była 18.30,więc postanowiłam się zacząć szykować.Wzięłam prysznic,zrobiłam sobie mocny makijaż,a włosy wysuszyłam i lekko skręciłam końcówki,ubrałam się,popsikałam moimi ulubionymi perfumami,byłam gotowa i właśnie w tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi.Wzięłam torebkę i zbiegłam na dół.
 
Kiedy otworzyłam w drzwiach stał Zayn.
-Hej,ślicznie wyglądasz.
-Hej dziękuję.Gdzie idziemy?
-Przygotowałem kolację.Mam nadzieję,że lubisz włoską kuchnię?
-Uwielbiam.-powiedziałam.Zayn jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i pomógł wsiąść do samochodu.-Dziękuję.
Jechaliśmy w ciszy,ale nie była ona krępująca.Po piętnastu minutach zatrzymaliśmy się pod wysokim wieżowcem..Zayn obszedł samochód i otworzył przede mną drzwi.Weszliśmy do windy,a on wybrał 30 piętro.Kiedy drzwi się rozsunęły,chłopak wziął mnie za rękę i zaprowadził pod drzwi.
-Proszę panie,przodem.
-Dziękuję,a tak właściwie to czyje to mieszkanie?-spytałam.
-Moje.
-Myślałam,że wszyscy mieszkacie razem.
-Mieszkamy,ale mamy też swoje mieszkania by móc czasami od siebie odpocząć.-wyjaśnił.-Chodź,zapraszam do stołu.-powiedział i zaprowadził mnie do stołu,odsunął mi krzesło,a potem przyniósł spaghetti i usiadł obok.-Chcesz wina?
-Tak,poproszę.-odpowiedziałam i spróbowałam dania.-Sam gotowałeś?-spytałam.
-Tak,a co nie smakuje ci?Robiłem wszystko jak było w przepisie.Jestem kiepskim kucharzem.
-Nie,to jest genialne.Na prawdę.-odpowiedziałam resztę posiłku spędziliśmy w ciszy.Gdy skończyliśmy Zayn odłożył talerze do kuchni,a ja usiadłam w salonie.
-Opowiedz mi coś o sobie?-poprosiłam.
-Może lepiej nie.Ostatni jak opowiadałem to uciekłaś.-zaśmiał się.
-Obiecuję tym razem tego nie zrobię.-upewniał go z uśmiechem na ustach.
-Ok,no to urodziłem się w Bradford.Mam trzy siostry-Doniyę,Waliyhę i Safaę.Mój tata pochodzi z pakistanu,a mama jest angielką.Teraz ty.
-Urodziłam się tu w Londynie.Jestem jedynaczką,mam 18 lat.Chodzę do ostatniej klasy liceum.Moja mama jest dziennikarką,a ojciec adwokatem.Po skończeniu szkoły chciała bym być modelką.-opowiedziałam.
-Czekaj,twoja mama to Alice Edwards?
-Tak,a coś się stało?
-Nie po prostu ją kojarzę.-powiedział,pewnie wiedział,że Styles ją bliżej zna,ale nie chce wydać kumpla.
-A spoko,wiesz ja już powinnam pójść.-powiedziałam i podniosłam się z kanapy.
-Powiedziałem coś nie tak?-spytał.
-Nie.Pa Zayn.-odwróciłam się do niego plecami i już chciałam odejść,ale złapał mnie za nadgarstek,przyciągnął do siebie i pocałował.
-Powiedz co się stało.-powiedział kiedy się ode mnie oderwał.
kiss animated GIF



niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 10


leighton meester animated GIF

Kiedy podjechałam pod domu zauważyłam,że w salonie świeci się światło.Uśmiechnęłam się,bo pierwszym co mi przyszło do głowy to to,że mama zrozumiała,że potrzebuję jej.Szybko zapłaciłam kierowcy i biegiem ruszyłam do drzwi.Szybko popchnęłam drewnianą powłokę,ale gdy przekroczyłam próg usłyszałam głos,który z pewnością nie należał do mojej mamy,a do jakiejś innej kobiety.Stanęłam przy ścianie i zaczęłam słuchać.
-Ben chodźmy stąd.Może gdzieś wyjechała tak jak Alice.Nie chcę spędzić całej nocy tu na kanapie.-powiedziała.Ach to pewnie musi być Ellie kochanka ojca,ale co on tu robi?Przez ostatni tydzień miał mnie kompletnie w dupie,a wtedy ja go najbardziej potrzebowałam.Chciałam pobiec nie zauważona do siebie,ale wpadłam na stolik,a wazon roztrzaskał się na podłodze z wielkim hukiem.Fuck,tylko nie to.
-Perrie?-krzyknął ojciec wchodząc do holu.-Gdzieś ty była martwiliśmy się.Czy ty piłaś alkohol?-spytał.
-Nie oczywiście ,że nie.Byłam na imprezie i wcale nie piłam.-odpowiedziałam sarkastycznie.
-Młoda damo,nie tak cię z matką wychowaliśmy.Przynosisz wstyd rodzinie.Co ludzie pomyślą gdy się dowiedzą.Myślisz ty w ogóle.-krzyknął,a we mnie zaczęło się gotować.
-To co sobie o mnie ludzie pomyślą mnie nie obchodzi,bo to moje życie i będę z nim robiła co chcę.A ty się nie zastanawiałeś co ktoś pomyśli kiedy zdradzałeś mamę?!-krzyknęłam.
-Perrie nie tym tonem.-powiedziała i złapał mnie za nadgarstek ciągnąc do salonu.-Ellie poznaj moją pyskatą Pezzi,Perrie to Ellie moja narzeczona.
-Och Perrie,tak się cieszę,że mogę cię wreszcie poznać.Wiele o tobie słyszałam,ale w rzeczywistości jesteś jeszcze ładniejsza.-powiedział i mnie przytuliła.
-A ja się nie cieszę.Zniszczyłaś mi rodzinę suko,a teraz masz jeszcze czelność tu przychodzić,a na dodatek mnie przytulać.-krzyknęłam,wyrywając się z uścisku.-Jesteś dla mnie nikim.A teraz wynoś się z mojego domu.Tam są drzwi!
-Uspokój się w tej chwili.Ellie jest ze mną,a z tego co się orientuje ten dom też należy do mnie.-powiedział zdenerwowany ojciec.
-Nie ten dom przestał być twój kiedy się wyprowadziłeś do tej jędzy.Po cholerę tu przyjechaliście?
-Słyszałem,że Alice wyjechała i cię zostawiła,więc chciałem cię zabrać do nas do mieszkania.Mamy wolny pokój.
-Nie dzięki,ale nie skorzystam.A teraz proszę wyjdźcie,bo chce się położyć.
-Pezzi,uważam,że będzie lepiej jak zamieszkasz z nami.-dale namawiał.
-Nie już podjęłam decyzję.Jestem zmęczona więc żegnam.
-Ok,ale jeszcze cię odwiedzę.Chodź Ellie.Dobranoc kochanie.-powiedział i już ich nie było.Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz.Poszłam do siebie i rzuciłam się na łóżko,a zaraz czułam jak odpływam do krainy Morfeusza.
Perspektywa Zayna
Po tym jak Perrie wróciła na swoje miejsce,Styles pochylił się nad moim uchem.
one direction animated GIF
-Zakład,że pierwszy zaciągnę ją do łóżka?-spytał z chytrym uśmiechem.
-Nie ma szans,a poza tym ty masz dziewczynę.
-Kim nie musi o niczym wiedzieć.Więc jak zakład?-powiedział i wyciągnął rękę.
-Jasne,ale jak przegrasz dostaję 500 funtów.-podałem mu moją dłoń.
-Ok,a jak ja to ty mi płacisz.Niall przecinaj.-Niall przeciął,a my wróciliśmy do gry.Gdy Lea zaczęła bić się z Perrie postanowiłem wykorzystać moment.Specjalnie odesłałem Hazze i sam ją opatrzyłem.Chciałem wziąć od niej numer,ale mnie spławiła,a potem uciekła chciałem za nią pobiec,ale przy drzwiach zatrzymał mnie Niall.
-Stary odpuść sobie tylko ją zranisz.
-Daj spokój blondasku.Uwierz mi znam takie jak one,a one chcą tylko jednego,więc oboje na tym skorzystamy.-prychnąłem i go odepchnąłem.Pobiegłem do salonu i próbowałem ją znaleźć wzrokiem.Była zdenerwowana i rozmawiała z laską Austina,ale gdy zobaczyła,że ją obserwuje odwróciła się na pięcie i pobiegła w stronę drzwi,a ja ruszyłem za nią,wołałem,ale ona nie wzruszona szła do taksówki.Kiedy odjechała postanowiłem,dowiedzieć się czegoś od Austina na jej temat.
-Hej stary,co tam?-spytał kiedy do niego podszedłem.
-Siema,spoko choć bywało lepiej.-odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
-To przez Lea?
-Nie dostałem kosza od takiej ślicznej blondynki,którą opatrywałem w łazience po jej bójce z Leą.
-A chodzi ci o Perrie Edwards?Nie martw się ostatnio zginął jej chłopak to pewnie dlatego.-odpowiedział,umarł jej chłopak,czyli to oznacza,że jest wolna.ŚWIETNIE!
-Och nie wiedziałem.Boże,ale ze mnie idiota.Powinienem ją przeprosić.Może wyślę jej kwiaty.Podasz mi jej adres.-zacząłem udawać,że mi przykro.
-Jasne,daj telefon to ci zapiszę.-powiedział,a ja wyjąłem telefon i mu podałem.Wpisał i mi go oddał.
-Dzięki bardzo.Miłej imprezy.Nara.-podziękowałem i poszedłem dalej się bawić.
Perspektywa Perrie.
Z mojego pięknego snu obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu.Chciałam po niego sięgnąć,ale byłam tak zaspana ,że skończyło się tylko na tym,że zleciałam z łóżka.
-Halo?
-Hej Perrie,dzwonię aby się upewnić,że zdążysz na 15.-powiedziała rozpromieniona Jess.
-Ale gdzie mam zdążyć?-zapytałam jeszcze na wpół śpiąca.
-No jak to gdzie?! Wysłałam ci sms-a,że dziś mamy sesje dla ELLE.Odczytałaś go?
-Tak oczywiście,że odebrałam go.
-Boże,jak ty nie umiesz kłamać.Obudziłam cię dopiero,co?-spytała.
-Tak,ale każdy normalny człowiek rano śpi.-odpowiedziałam i wstałam z podłogi z powrotem kładąc się do łóżka.
-Pezzi jest 13.45,więc radzę ci się pośpieszyć,ale nasza wielka szansa przepadnie.
-O kurde,dobra już wstaję.-rozłączyłam się i od razu pobiegłam do łazienki,wzięłam szybki prysznic,ubrałam się i pobiegłam szybko coś zjeść.Gdy jadłam kisiel,zadzwonił dzwonek do drzwi,spojrzałam na zegarek 14.06,więc to nie może być jeszcze Jessica.Otworzyłam drzwi,a moim oczom ukazał się kurier.
-Dzień dobry,czy zastałem panią Perrie Edwards?
-Dzień dobry tak to ja.W czym mogę pomóc?-spytałam zdziwiona.
-Mam dla pani przesyłkę.Proszę tu podpisać.-powiedział i pokazał miejsce na kartce,wzięłam nie pewnie długopis i podpisałam.-Do widzenia i życze miłego dnia.-i zaczął odchodzić.
-Przepraszam,a od kogo są te kwiaty?
-Nie wiem nadawca się nie podpisał.
-Aha,dziękuje i do widzenia.-odpowiedziałam i wróciłam do środka.Spojrzałam na kwiaty i byłam zdziwiona.Od kogo one mogą być?
Untitled
Przyjrzałam się dokładniej i zobaczyłam liścik.
"Mówiłem,że nie odpuszczę.Przykro mi z powodu twojego chłopaka,ale może wyszła byś ze mną na kolacje.Jutro o 20.Bądź gotowa.
Z.M"
Boże skąd on ma mój adres.Chyba śni,że z nim pójdę.Może przypadkiem jutro będę nocowała u Jess.Zachichotałam pod nosem ze swojego pomysłu,ale jego gest z przysłaniem kwiatów był miły.Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.Otworzyłam je,a moim oczom ukazała się Jess.
-Gotowa?-spytał.
-Tak tylko muszę pójść jeszcze po torebkę.Chodź.-powiedziałam i pobiegłam do siebie.Gdy wróciłam Jess stała z liścikiem w dłoni.-Już jestem.
-Kim jest Z.M?Nowy wielbiciel?-zapytała poruszając zabawnie brwiami.
-Zayn Malik poznałam go wczoraj na imprezie.I nie nie nowy wielbiciel.-odpowiedziałam,ale ona nie odpuszczała.-Chodź,bo się spóźnimy.
-Dobrze ,panno tajemnicza,ale dokończymy tą rozmowę.-powiedział i poszłyśmy do jej samochodu.Po 20 minutach byłyśmy na miejscu.Wysiadłyśmy i poszłyśmy do recepcji.
-Dzień dobry nazywam się Jessica Black i jestem umówiona na sesje na 15 z panią van der Woodsen.
-Dzień dobry,a tak pani Carly czeka już w pokoju 105 na 5 piętrze.
-Dziękujemy-odpowiedziała i poszłyśmy do windy.Gdy dotarłyśmy do pomieszczenia znajdowało się tam parę nieznanych mi osób i Carly,którą poznałam wczoraj.
-Hej dziewczyny.Cieszę się,że przyszłyście.Poznajcie to jest Amanda makijażystka,Nate fotograf,Chuck mój asystent i Serena stylistka.A to są Jessica i Perrie nasze dzisiejsze modelki.-przedstawiła nas po kolei.-Ok dziewczyny idźcie do garderoby,a Amy i S was przygotują.-powiedziała i pokazała na drzwi po swojej prawej stronie,a my się tam udałyśmy najpierw Amy pomalowała,a Serena w między czasie wybierała odpowiednie stroje.Kiedy byłyśmy gotowe wyszłyśmy na plan Nate i Chuck rozmawiali akurat z Carly,a gdy nas zobaczyli szczęki opadły im do podłogi.
-Ok dziewczyny.Zaczniemy od wspólnych zdjęć.-poinformowała nas Carly.-Chcę by zdjęcia był naturalne.Szalejcie nie zwracajcie uwagi na aparat,ani na nas.-stanęłyśmy na wskazanym miejscu,a Nate zaczął robić zdjecia.
girl animated GIF
Po trzech godzinach sesja się skończyła,a my mogłyśmy wracać do domu.Przebrałam się w swój wcześniejszy strój i weszłam na plan gdzie stała Jess i gadała z ekipą.
-Perrie,chodź na chwilę.-zawołała mnie Carly.
-Coś nie tak?-spytałam.
-Nie w porządku,tylko chodzi o to czy nie chciała byś za pozować na następnej sesji?
-Oczywiście,że bym chciała.Od zawsze marzyłam by zostać modelką.
-Ok,świetnie.Sesja odbędzie się pojutrze i będziesz pozować z gwiazdami.-powiedziała.
-Brzmi świetnie.A kto to będzie?
-Będzie to...

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 9

-Ok,wyzywam cię byś pocałowała z języczkiem,hmm,może..-powiedziała i spojrzała na Kim z chytrym uśmiechem.Boże w co ja się wpakowałam.-...z Harrym.-na początku nie zrozumiałam o kogo chodzi,ale potem przypomniałam sobie chłopaka z lokami i o tym,że Kim to jego dziewczyna więc od razu na moje usta wkradł się wredny uśmieszek.Wstaję i podchodzę do niego,żeby jeszcze bardziej wkurzyć zołzę siadam na loczku okrakiem,a na twarzy Harrego pojawia się szeroki uśmiech.Zbliżamy swoje twarze do siebie i wreszcie nasze wargi się łączą.Wplatam swoje palce w jego loki delikatnie za nie ciągnąc,a on jeździ swoimi rękami po mojej tali.
 
Nie wiem ile się całujemy,ale chwilę przerywa czyjeś chrząknięcie.Odrywamy się od siebie,a ja wstaję i wracam na swoje dawne miejsce z dumnym uśmiechem,bo udało mi się wkurzyć pannę Berry.Gdy siadam kręcę butelką i trafia na Zayna.
-Prawda czy wyzwanie?-pytam.
-Prawda.-odpowiada,a ja myślę jakie pytanie mogła bym mu zadać.Podchodzi do mnie chłopak o blond włosach i niesamowitych błękitnych oczach.
-Zapytaj go,z którą laską by się przespał.-szepcze.-Zerwał przed chwilą z dziewczyną,której nikt nie lubił i chcieli byśmy jej dopiec.-tłumaczy.
-Ok.-odpowiadam,a blondyn wraca na swoje miejsce.-Więc Zayn,którą dziewczynę stąd byś zaciągnął do łóżka?-pytam,a Lea dziewczyna,którą widziałam w kuchni zabija mnie wzrokiem.
-Hmm... prawdopodobnie to...-mówi rozglądając się-ciebie Perrie lub Amelie.Sorry,Niall.-mówi patrząc na blondyna,który przed chwilą szeptał mi pytanie do ucha.
-Ty suko,zrobiłaś to specjalnie.-krzyczy Lea.-Zajebię cie dziwko.-wstaję i się na mnie rzuca.
Nie jestem jej dłużna i też oddaję cios.Walę na oślep,ale naglę czuję,że mojej rywalki już nie ma kiedy otwieram oczy widzę,że Leię trzyma Austin i jakiś krótko obcięty brunet,a przy mnie kuca Zayn i Harry.
-Perrie wszystko w porządku?-pyta loczek.
-Tak chyba tak.Ja już chyba powinnam wracać do domu.-mówię w szoku i próbuję wstać,ale się zachwiałam,ale Zayn w porę mnie złapał .
-O nie w takim stanie nie będziesz wracać.Chodź,ty krwawisz musimy cię opatrzyć.Harry poradzę sobie,wiem gdzie mają apteczkę.-mówi i bierze mnie na ręce.Gdy wchodzimy do łazienki,sadza mnie na wannie,a sam wyjmuje z szafki apteczkę.
-Masz rozwalony łuk brwiowy,ale wygląda na to,że nie przyda się wizyta u lekarza.-mówiąc to polewa wacik wodą utlenioną i pociera moją ranę.
-Auu...-syczę,bo piecze
-Przepraszam staram się to robić delikatnie.-usprawiedliwia się,a w między czasie zakłada mi plaster.-Ok gotowe.
-Dziękuję bardzo.Nie musiałeś mi pomagać.Dziękuję.-próbuję wstać i całuję go w policzek-Ja już będę się zbierać.Cześć.-już chcę go minąć,ale on zagradza mi drogę.
-A czy mogę poprosić taką ślicznotkę o numer?-pyta.
-Prosić możesz prosić,ale ja nie daję pierwszej lepszej osobie numeru.Bo co jeśli okażesz się jakimś psychopatą.-mówiąc próbuję być poważna,ale uśmiech sam ciśnie mi się na usta.
-Nie jestem pierwszą lepszą osobą.Opatrzyłem ci rany,a mogę cię również zapewnić,że psychopatą też nie jestem.-mówi uśmiechając się.-Jak chcesz możemy zagrać w 20 pytań i się zapoznać?Co ty na to?-pyta.
-Ok niech będzie,ale nie obiecuję,że potem dam ci swój numer.-uśmiecham się i siadam opierając się o wannę.-Ja zaczynam.Jak masz na nazwisko?
-Malik,Zayn Malik.
-Poczekaj ten Malik?Ten z One Direction?-pytam zdziwiona.Pamiętam,że mama prowadziła kiedyś z nimi wywiad,ale nie jestem ich fanką,wolę Demi Lovato,Shakirę lub Katy Perry.
-Tak ten Zayn.A co chcesz autograf czy zdjęcie?
-Nie chcę ani tego ani tego.Przepraszam muszę już iść.-wstaję i wychodzę z łazienki.Gdy jestem na korytarzu zauważam,że impreza trwa nadal.Szukam Jess.W pewnym momencie zauważam ją jak stoi koło jakiejś rudej panny.
-Hej Perrie poznaj Carly.Carly jest fotografem i zaprasza nas na sesję do ELLE.Nasze marzenie się spełni.-mówi podekscytowana.
-O świetnie.Ale wiecie co ja się już będę zbierać.Do zobaczenia.-kiedy odchodzę zauważam Zayna,która szuka kogoś wzrokiem,więc szybko kieruję się w stronę wyjścia.Gdy jestem na zewnątrz idę w stronę taksówki,ktoś otwiera drzwi.
-Pezzi poczekaj,proszę.Nie chciałem,żeby to tak zabrzmiało.Perrie poczekaj-krzyczy za mną,a ja nie ugięta idę do taksówki nie odwracając się.-Ja tak się łatwo nie poddam.Zapamiętaj.-i wsiadam do samochodu.

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 8

Postanowiłam się nią nie przejmować i się dziś zabawić.W końcu ile osób tyle opinii.
-Hej jestem Harry Styles,przepraszam cię za nią.Kimi jest strasznie nieufna,ale jak cie lepiej pozna będzie milsza,zobaczysz.-powiedział,na co zołza go walnęła w ramię.
-Hazza ja tu jestem i nie musisz mnie przed nią tłumaczyć,a poza tym chodź.Znajdziemy sobie lepsze towarzystwo.-odpowiedziała,wzięła loczka za rękę i odeszli,a ja zostałam z Austinem.
 gossip girl animated GIF
-I jak myślisz,jest możliwość byście się za kumplowały?-spytał z nadzieją.
-Austin nie wydaje mi się,żeby to było możliwe.Ok chodź poszukamy Jess,bo nigdzie jej nie widziałam.
-Jessica nie przyjdzie,jest na mnie obrażona.-oświadczył.
-O boże,co się stało wy się nigdy nie kłócicie?-gdy to powiedziałam na twarzy chłopaka,pojawił się smutek.-Dobra nie było pytania,a teraz choć się napić.-i poszliśmy do kuchni,która teraz zamieniła się w bar.Gdy Austin zaczął nalewać alkohol,ja wyjęłam telefon i napisałam do Jess:
"Gdzie jesteś?Czekam na ciebie.Pezz"
"Nie przychodzę.Austin nie mówił?Jess"
"Mówił,ale potrzebuję pomocy.Kim mnie wkurzyła.Przychodź"
"Ok,będę za 20 minut."
-Pezzi,bo cie okradną.Nie patrz tak w ten telefon.
-Przepraszam ważny sms.To co pijemy?-spytałam by zmienić temat,chciałam mu zrobić niespodziankę dotyczącą Jessici.
-No jasne,proszę.-odpowiedział i podał mi szklankę.
black and white animated GIF
Po trzech kolejkach do Austina podeszła jakaś dziewczyna i wyciągnęła go na parkiet,a ja postanowiłam wyjść na dwór by poczekać na Jess.Po paru minutach przyszła dziewczyna,a ja przytuliłam ją na przywitanie.
-Hej,dlaczego nie chciałaś przyjść?-spytałam.
-Cześć między nami jest coraz gorzej.Cały czas się kłócimy,on na okrągło z innymi pannami flirtuje,a ja jestem strasznie zazdrosna.Ostatnio gdy poszliśmy do restauracji,obsługiwała nas baba z wielkim biustem,a on cały czas się na nią gapił i jeszcze jak płacił dał jej 10 funtów napiwku.-opowiedziała.
 gossip girl animated GIF
-Boże Jessico Anastazjo Black czy ty siebie słyszysz?Kochanie przepraszam,ale mam wrażenie,że gadam z jakąś psychofanką twojego chłopaka.Austin cię kocha i jestem pewna,że przesadzasz,a on chciał po prostu być miły.-wyjaśniłam.
-Może masz rację.
-Nie może,a na pewno.Chodź do środka,bo trochę tu zimno.
Kiedy weszłyśmy do domu zauważyłam,że Austin idzie w moją stronę,a gdy zobaczył Jess obok mnie stanął jak wryty i się w nią wpatruje.
- Nie musisz dziękować.To było z dobroci serca,bo nie mogę patrzeć jak jesteś przybity.-powiedziała.
-Jess ja przepraszam.Przepraszam nie chcę się z tobą kłócić,kocham cię i nie mogę żyć bez ciebie.-tłumaczył
-Oh nic się nie stało.To ja powinnam cię przeprosić.W końcu to ja się obraziłam za nic.-pocałowali się na zgodę.-A teraz podziękuj Pezz.Gdyby nie ona to nadal siedziała by u siebie w pokoju i była obrażona.
-Pezzi jesteś najlepsza dziękuję.Kocham cię mała.Jesteś dla mnie jak młodsza siostra.-powiedział
-Nie ma za co.Zawszę do usług.Też cię kocham duży.
happy animated GIF
Następnie poszliśmy do salonu tańczyć.Nasze gołąbki cały czas nie zależnie od piosenki tańczyli powoli wtuleni w siebie.Przetańczyłam parę piosenek w towarzystwie różnych chłopaków,a potem poszłam do kuchni po jakiegoś drinki,a za mną szedł przystojny mulat,którego widziałam w klubie.Alkohol robił w swoje i się potknęła,a chłopak za mną złapał mnie.Jego twarz była bardzo blisko mojej,ale chłopak wrócił do rzeczywistości i się odsunął.
-Hej,wszystko w porządku?-spytał z troską.
-Tak w porządku,chyba za dużo wypiłam,na ogół nie wywalam się na obcych chłopaków.Przepraszam.-odpowiedziałam i chciałam odejść,ale nie znajomy złapał mnie za nadgarstek.
-Nic się nie stało,a poza tym jestem Zayn.
-Perrie,a teraz wybacz,ale idę po następnego drinka.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Pozwolisz,że pójdę z tobą i dopilnuję byś się już nie potknęła.Co ty na to?-spytał
-No dobrze mój ochroniarzu.-zażartowałam.Gdy weszliśmy do kuchni zobaczyliśmy jakąś całującą się parę.Dziewczyna miała brązowe włosy,a chłopak był szatynem.
-Lea?!-krzyknął Zayn.-Z nami koniec!-powiedział i odszedł.
the vampire diaries animated GIF
-Zayn,poczekaj ja ci to wszystko wyjaśnię.To David mnie pocałował ja tego nie chciałam.Zayn proszę,poczekaj.-dziewczyna wybiegła za mulatem,a w kuchni został ten szatyn.Nie wiedziałam co mam zrobić czy powinnam wrócić do salonu czy pójść dalej i się napić mój.Moje zastanawianie przerwał głos Kim.
-Zapraszam wszystkich do salonu,gramy w butelkę.-tak jak powiedziała tak zrobiłam i usiadłam obok Austina.Butelka się kręciła,a ja nie zostałam,ani razu wylosowana.Tym razem butelka zatrzymała się na tym szatynie,którego widziałam w kuchni,a pytanie zadawała Kim.
-David prawda czy wyzwanie?-spytała.
-Prawda-odpowiedziała,a na twarzy zołzy pojawił się chytry uśmich.
-Powiedz ile już czasu trwa twój romans z Leą?-zadała pytanie,a w pokoju zapanowała nerwowa cisza.
-Kimi przestań,przecież wiesz,że ta sytuacja była jedno razowa.W życiu bym cię nie zdradziła,Zayn.-zaczęła się bronić Lea.
-Od 3 miesięcy.-odezwał się David,a Zayn nie wytrzymał i podbiegł do chłopaka i mu przywalił.
 gossip girl animated GIF
Austin i paru innych chłopaków podbiegło do bijących się i próbowali ich odciągnąć.Gdy im się udało ludzie chcieli zakończyć,ale i David i Zayn stwierdzili,że chcą dalej grać.Kiedy kręciła Lea ,butelka zaczęła niebezpiecznie zwalniać przy mnie.Proszę kręć się dalej!No dawaj!Proszę!Ale niestety moje prośby nie zostały wysłuchane.I butelka zatrzymała się centralnie przede mną.
-Prawda czy wyzwanie?-spytała.
-Wyzwanie.-odpowiedziała pewnie.
-Ok,wyzywam cię byś pocałowała z języczkiem,hmm,może..-powiedziała i spojrzała na Kim z chytrym uśmiechem.Boże w co ja się wpakowałam.
keeping up with the kardashians animated GIF


czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 7

-Przepraszam nie chciałam.Zapatrzyłam się.-podniosłam oczy do góry i zobaczyłam Austina.
-Spoko Pezz.To ja przepraszam.Co ty robiłaś w męskim kiblu?-spytał zdziwiony,no tak to nie codzienna sytuacja,że dziewczyna wychodzi z męskiego.
-A nic specjalnego,koleżanka źle się poczuła i musiałam jej pomóc.-zaczęłam kłamać,nigdy tego nie umiałam,a po pijaku wychodzi mi to jeszcze gorzej.
-Taa,jasne koleżanka.Jesteś pijana.Choć odwiozę cię do domu.
-Ok,ale ja nie jestem pijana.Wypiłam tylko jednego drinka.
-Spoko,powiedzmy,że ci wierzę.-wziął mnie za rękę i wyprowadził z klubu.Gdy siedzieliśmy w taksówce poczułam,że moje powieki robią się strasznie ciężkie.
                                                            *  *  *  *  *  *  *
5 dni później
Dziś jest pogrzeb Luka.Mama nie zadzwoniła z Dubaju ani razu,a tata jest tak zajęty swoją nową dziewczyną,że też nie daje znaku życia.Od czasu kiedy Austin odwiózł mnie do domu moje życie wygląda tak samo.Śpię do późna,jem,oglądam tv,idę do klubu,upijam się.Dziś wstałam wcześniej,poszłam wziąć prysznic,umalowałam się,ubrałam i zrobiłam koka.
Kiedy byłam gotowa mój telefon zabrzęczał,że Jess i Austin są już pod domem.Spojrzałam jeszcze raz w lustro i popsikałam się moimi perfumami.
-Dasz radę Perrie,musisz być silna.Luke cały czas patrzy,ale już z gór.-powiedziałam do siebie,aby dodać sobie otuch,ponieważ strasznie się bałam tam iść.Wzięłam czarną kopertówkę i wyszłam z domu.
-Hej wam.-przywitałam się gdy wsiadłam do samochodu Austina.
-Hej kochanie,jak się trzymasz?-spytała Jess.
-W miarę dobrze.Próbuję się nie załamywać wiem,że Luki by tego nie chciał.-odpowiedziałam,a resztę drogi na cmentarz minęło nam w ciszy.W kaplicy zobaczyłam państwa Gilbert.Podeszłam do nich i złożyłam kondolencje.Kiedy to zrobiłam pan Gilbert przytulił mnie,natomiast pani Gilbert zabijała mnie wzrokiem.Kiedy wracałam do Jess za nadgarstek pociągnęła mnie Santana.
-Czego chcesz?-zapytała
-Chciałam być miła i przywitać się z morderczynią.
-Nie zabiłam Luka to był wypadek,a poza tym ja nawet nie siedziałam na tym motorze i nie spowodowałam wypadku.-wyjaśniam.
-Jasne kochanie,oczywiście,że ci wierzę.-śmieje się i odchodzi,a ja wracam do Jess.
-Perrie dlaczego cię tak długo nie było?Pani Gilbert znowu miała jakiś problem?-pyta Jessica.
-Nie,mama Luka nie odezwała się słowem,ale spotkałam Santanę i ona musiała dodać swoje trzy grosze.
Austin chciał coś powiedzieć,ale ksiądz zaczął mszę.Kiedy przemówili rodzice Luka,ksiądz poprosił mnie bym zabrała głos.Podeszłam do mikrofonu,a w głowie miałam zupełną pustkę.
-Witam wszystkich tu zebranych,nazywam się Perrie i byłam dziewczyną Luka.Luki był niesamowity,kocham go nad życie i mimo tego,że nie mam go już z nami jakiś czas,ja cały czas gdy się budzę sprawdzam komórkę czy nie dostałam od niego jakiegoś sms-a,a potem sobie uświadamiam,że on nie żyję.I zaczynam się zastanawiać czy nie mogłam go jakoś uratować przed typ wyścigiem.-robię przerwę i patrzę na ludzi.-Do dziś męczą mnie sny,gdzie widzę ten wypadek,czuję dym i słyszę krzyki Luka.-czuję jak z moich oczu wypływają łzy,więc postanawiam zakończyć swoją przemowę.-Chcę przeprosić serdecznie rodziców Luka oraz jego samego,że mu wtedy nie pomogłam.Dziękuję za uwagę.
Kiedy wracam do na swoje miejsce,ksiądz mówi jakąś modlitwę,jacyś mężczyźni biorą trumnę Luka i zanoszą do grobu,a następnie ją zakopują.Ludzie po kolei podchodzą i kładą różne kwiaty.Ja postanawiam podejść tam ostatnia.Gdy Jessica z Austinem zostawiają kwiatki,podchodzą do mnie.
-Poczekamy na ciebie w samochodzie,nie śpiesz się.-mówią,uśmiechają się i odchodzą.Kiedy wszyscy się rozchodzą podchodzę do grobu i kładę białą róże i siadam na ławce,która stoi obok.
-Hej skarbie.Przepraszam,że cię nie uratowałam,ale gdy zobaczyłam,że twój motor płonie byłam przerażona,nie wiedziałam co zrobić.Krzyczałam by ktoś ci pomógł,ale nagle wszyscy zaczęli uciekać i zostałam sama.Zadzwoniłam po pogotowie i straż,ale spóźnili się.Brakuje mi cię.Wiem,że mam jeszcze Jess i Austina,ale to nie to samo co rozmowa z tobą.Od momentu kiedy odszedłeś wszystko się posypało rodzice się rozwodzą,mama się załamała i pojechała do Dubaju,a ojciec wyprowadził się do swojej kochanki i ma w dupie co się ze mną dzieje.Czasami chciała by leżeć tu z tobą,ale chyba jestem zbyt wielkim tchórzem,bo boję się tego.Przepraszam.-mówię do nagrobka,a po moich policzkach płyną łzy,więc zamykam oczy i chowam głowę.
-To,że żyjesz nie oznacza,że jesteś tchórzem tylko pokazuje jak jesteś silna.-słyszę głos obok siebie i podskakuję ze strachu.-Przepraszam nie chciałam cię przestraszyć.Jestem Amelia Swan.Przechodziłam obok i usłyszałam twoje słowa.-mówi śliczna blondynka o figurze modelki.
-Perrie Edwards.Nie musisz przepraszać
-Kim był ten chłopak?Jeśli mogę wiedzieć?-pyta.
-Jasne to żadna tajemnica to był mój chłopak.
-Tak mi przykro.Nie wyobrażam sobie gdyby to mój chłopak umarł.Ale nie martw się ten chłopak na pewno by nie chciał byś była załamana,więc proszę uśmiechnij się.-powiedziała i zrobiła słodkie oczka,na które od razu się uśmiechnęłam.
-Dziękuję poprawiłaś mi humor.A teraz przepraszam,ale znajomi czekają na mnie na parkingu.Pa.
-Ok,ja też już muszę iść.Cześć.-wstałam i poszłam w stronę parkingu.Gdy szłam rozmyślałam o Ameli miła z niej dziewczyna,podeszła do kogoś nieznajomego by go pocieszyć,ale może ona jest zła lub może chciała mnie wciągnąć do jakiejś sekty?Dobra Perrie koniec,ty wariujesz dziewczyna chce być miła,a ty wymyślisz jakąś sektę.Gdy doszłam do samochodu zobaczyłam,że Jess i Austin się całują.Serio na cmentarzu,ale sobie fajne miejsce znaleźli.
   Podeszłam i zapukałam w szybę,a oni automatycznie od siebie odskoczyli.Kiedy wsiadłam panowała nie zręczna cisza,którą przerwał Austin.
-Pezzi,robię dziś imprezę może wpadniesz?-spytał,a Jess wysłała groźne spojrzenie.
-Perrie nie słuchaj go.Ja też nie idę,przyjdę do ciebie i obejrzymy jakiś nudną komedię romantyczną i pośmiejemy się z głównych bohaterów.Co ty na to?-zapytała odwracając się do mnie.
-Tak właściwie, to chętnie przyjdę na imprezę.Czuję,że tego mi potrzeba,a poza tym Luke chciał by bym żyła normalnie więc na którą mam przyjść?
-Na 20 u mnie w domu.Rodzice wyjechali,a my z Kim chcemy się zabawić.-no tak Kim,młodsza siostra Austina,nie miałam jeszcze okazji jej poznać,ale z tego co słyszałam to nie zła z niej suka.
-Ok,będę.Dziękuję za podwózkę.Do zobaczenia.-kiedy weszłam do domu zegarek pokazywał 16,więc usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać "Plotkarę".Po 2 odcinkach postanowiłam pójść się szykować.Wzięłam prysznic,zrobiłam makijaż,a włosy związałam w koka.
Kiedy byłam gotowa zegarek pokazywał 19.50,więc zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu państwa Berry.Gdy byłam pod drzwiami zadzwoniłam dzwonkiem,a zaraz stanął w nich Austin.Pocałowała mnie w policzek na przywitanie.
-Cześć Pezzi,choć poznam cię z moją siostrą.
-Siema Austin,ok.
I zaczął iść w kierunku salonu,byłam tu raz kiedy Jessica poprosiła bym po nią przyjechała,ale teraz wyglądał inaczej niż go zapamiętałam,meble były odsunięte by było miejsce do tańczenia,a przy drzwiach na taras stała dziewczyna o ciemnych długich włosach z chłopakiem,którego skądś kojarzyłam.Kiedy do nich podeszliśmy dziewczyna odwróciła się do brata.
-Perrie poznaj Kim i Harrego,Kim Harry poznajcie Perrie.
-Cześć miło was poznać.-powiedziałam z uśmiechem,choć czułam się dziwnie bo oboje się mi przyglądali.
-To ta,która zabiła swojego chłopaka?-spytała Kim
-Kim przestań,mówiłem ci że masz być miła.-upomniał ją Austin
-Ta jasne.Mi ciebie też miło poznać.-ludzie mieli racje.Jego siostra to zołza i bezuczuciowa suka.



poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 6

-Jessica,to dzwoni Santana.-odpowiadam.
Santana Anderson to przyjaciółka z dzieciństwa i była dziewczyna Luka,która jest o mnie strasznie zazdrosna.Nienawidzi mnie,bo chyba ona cały czas go kocha,a poza tym pani Gilbert uważa,że Santana jest idealną dziewczyną dla jej syna.
-Halo.-odbieram.
-Cześć Perrie tu Santana.Jak mogłaś go zabić?Jesteś morderczynią.Już ja dopilnuje byś spędziła za kratami całe życie.-krzyczy.-Nie rozumiem co on w tobie widział,jesteś nikim.Ja jestem od ciebie o wiele lepsza.-prowadziła swój monolog.Wyłączyłam się w połowie i zaczęłam ją udawać.Co rozbawiło strasznie Jess.
-Dobra Santana,mam dość odwal się ode mnie.Najwyraźniej to ja jestem od ciebie lepsza skoro Luke był moim chłopakiem,a nie twoim.Nie do usłyszenia.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Co za idiotka!Jak ona śmie.Skoro jest taka fajna i niesamowita to niech założy swój kościół.-stwierdziła Jess.
-Chyba nikt by tej wiary nie wyznawał.Dobra koniec,idziemy spać.Dobranoc.-powiedziałam i położyłam się do łóżka.
-Branoc Pezzi.
                                                            *  *  *  *  *
Następnego dnia gdy się obudziłam zegarek pokazywał,że jest 11.28.Gdy przekręciłam się by zobaczyć czy Jess już wstała zobaczyłam karteczkę."Pezzi,poszłam do szkoły,bo mam poprawę z chemii.Zadzwonię po szkole.Całuję,Jessica." Wstałam poszłam do łazienki,zrobiłam delikatny makijaż,uczesałam się i ubrałam.
Gdy zeszłam na śniadanie zobaczyłam kolejną karteczkę.BOŻE jeśli dziś dostane jeszcze jedną karteczkę oszaleję."Kochanie pojechałam do Dubaju.Wrócę za dwa tygodnie.W szkole masz zwolnienie na dwa tygodnie.Kocham mama".Serio zostawiła mnie na dwa tygodnie.Zjadłam jajecznicę i postanowiłam pójść na zakupy.
Po 20 minutach jazdy byłam już pod centrum.Poszłam najpierw do Claire's po nową obudowe do mojego iphona,potem do innych sklepów.Gdy obeszłam już całą galerie stwierdziłam,że pójdę na kawę do Starbucksa na kawę.Podeszłam do kasy by zamówić,a tam stał przystojny kelner,miał na oko 21 lat.
-Cześć,jestem Josh,a ty?Co chcesz zamówić piękna?
-Cześć,jestem Perrie.Po proszę Mocha Cookie Crumble.
    Josh
-Ok już się robi.-powiedział i zabrał się do robienia kawy,a ja poszłam zająć stolik.Po jakiś 5 minutach przeszedł Josh.-Proszę,piękna.Chciała byś wyjść dziś do klubu?-spytał
-Przepraszam Josh.Musze odmówić my się w ogóle nie znamy,a poza tym ja mam chł...-chciałam powiedzieć chłopaka,a w moich oczach od razu pojawiły się łzy.
-Ok rozumiem,jak się zdecydujesz czekam w klubie Galaxy o 20,a tu masz mój numer.Kawa na koszt firmy.Do zobaczenia.-powiedział i poszedł.Wzięłam kartkę co zostawił na stoliku i schowałam na stoliku.Może powinnam pójść,nie chcę siedzieć sama w domu Dopiłam kawę i postanowiłam wracać do domu.Gdy weszłam do domu była 18.30.Wyjęłam z portfela numer i wpisałam do telefonu,a następnie napisałam sms-a do Josha.
"Jeśli to nadal aktualne to chętnie pójdę do klubu.Perrie."
"Oczywiście,że aktualne.Do zobaczenia xoxo Josh."
Gdy skończyliśmy pisać poszła się szykować wybrałam coś odważnego,bo dziś wieczór chcę mocno zaszaleć.

Gdy skończyłam była 19.20 zamówiłam taksówkę i pojechałam do klubu.O równej 20 stałam pod wejściem do Galaxy i zobaczyłam idącego w moją stronę Josha i jakąś dziewczynę.Gdy Josh mnie zobaczył podszedł do mnie i na przywitanie pocałował w policzek.
-Cześć,Perrie poznaj moją kuzynkę Danielle,a Danielle poznaj moją koleżankę Perrie.-przedstawił nas Josh
-Hej miło mi cię poznać.-wyciągnęłam rękę w stronę mulatki.
-Cześć mi ciebie również.
-To co dziewczyny dziś idziemy zaszaleć,co?-spytał Josh
-Janę,chodźmy.-weszliśmy do środka i od razu skierowaliśmy się do baru.Zamówiliśmy sobie par drinków i poszliśmy na parkiet.Przez to,że alkohol buzował w moim organizmie,mój taniec przyciągał uwagę.
Kiedy poszłam do baru po kolejnego drinka podeszła do mnie Danielle.
-Perrie miło było cię poznać.Ja już będę szła,bo jutro rano mam pracę,a poza tym mój chłopak pewnie się martwi.
-Ok,mi też miło.Dasz mi swój numer może się kiedyś wybierzemy na zakupy?
-Jasne,daj telefon to ci wpiszę.-podałam jej telefon-Ok to pa.
-Papa.-odpowiedziałam i ruszyłam kolejny raz na parkiet.

 
Szaleliśmy z Joshem jeszcze parę godzin.Nagle Josh zaproponował byśmy poszli do łazienki.Zgodziłam się.Gdy przekroczyliśmy próg męskiego kibla,Josh sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął narkotyki.Na początku nie chciałam,ale namówił mnie.Nasypał sobie na dłoń i podstawił mi ją pod nos.
Od razu poczułam się,lepiej.Josh również wciągnął,a następnie zaczął się do mnie przybliżać,złapał mój podbródek i podniósł go do góry.Jego twarz zaczęła się niebezpiecznie zbliżać i stało się zaczęliśmy się całować.
Całowaliśmy się,a ja w głowie usłyszałam głos Luka wołający mnie.Natychmiast oderwałam się od Josha,walnęłam go w twarz i zaczęłam uciekać.Gdy wybiegłam z męskiej łazienki,na kogoś wpadłam i upadłam na podłogę.
-Przepraszam nie chciałam.Zapatrzyłam się.-podniosłam oczy do góry i zobaczyłam...
















sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 5

-Mamusiu,co się stało?Co to za koperta?-zapytałam.
-Pezzi,kochanie to jest list od Ellie.-odpowiada płacząc
-Kim jest Ellie?I co jest w tym liście?-pytam nie rozumiejąc całej sytuacji.
-Ellie Smith jest moją stylistką,którą zatrudniłam trzy miesiące temu oraz to kochanka twojego ojca.W tej kopercie są ich zdjęcia i list pożegnalny Bena.-odpowiada,a ja biorę z jej rąk list.
"Droga Alice,
wczoraj złożyłem papiery rozwodowe,ale to nie jest twoja wina tylko moja.Ja się zakochałem w twojej stylistce i jesteśmy ze sobą.Jeśli chcesz Perrie może zostać z tobą.Wyprowadzam się do Ellie,ale będę płacił alimenty.Mam nadzieję,że jej nie zwolnisz,ponieważ nie mieszajmy życia prywatnego z pracą.Mam z nią romans od dwóch miesięcy i chciałem ci o tym dziś powiedzieć podczas kolacji,ale że Luke zginął postanowiłem napisać ten list.Jestem już spakowany i jeszcze dziś się wyniosę.Mam nadzieję,że możemy zostać przyjaciółmi.
Całuję,Ben."
Gdy skończyłam czytać byłam wściekła jak on mógł zrobić to mamię.Tyle razem przeszli,a on tak po prostu się pakuje i wyprowadza i jeszcze chce by byli przyjaciółmi.Co za palant.Nienawidzę go.To najgorszy dzień mego życia.Straciłam dwie moje ukochane osoby Luka i ojca.
-Mamo,zobaczysz wszystko się ułoży.Damy sobie radę.-próbuję ją pocieszyć,choć sama mam łzy w oczach.
-Dobrze kochanie,jutro pogadamy teraz idź spać.Już późno,a to był dzień pełen wrażeń.-mówi i wychodzi zostawiając mnie samą.
Gdy tylko drzwi się zamknęły,wzięłam paczkę papierosów,które kiedyś Austin zostawił i wyszłam na balkon zapalić.Robię to sporadycznie w towarzystwie,ale teraz coś mi mówi,że to pomoże.Wkładam papierosa do ust i odpalam,a po chwili nikotyna rozchodzi się w moich płucach.
Nagle ktoś wchodzi na balkon,siada koło mnie na ziemi i przytula.Już wiem,że to Jess poznaję ją po jej waniliowych perfumach.
-Hej Pezz,tak mi przykro z powodu Luka i taty.Zobaczysz będzie dobrze,masz mnie,Austina pomożemy ci i razem przez to przejdziemy.-mówi.
-Hej,ale ja nie dam rady wszędzie gdzie spojrzę widzę mnie i Lukiego.Nawet balkon przywołuje głupie wspomnienia.Ja tak nie chcę.-dopalam papierosa,a niedopałek rzucam przed siebie.
-Ale musisz.Jesteś młoda na swojej drodze spotkasz jeszcze tysiące chłopaków podobnych do Luka,a poza tym Gilbert chciał by byś została sobą i żyła pełnią życia.A poza tym ten idiota sam wsiadł na tą maszynę śmierci.-odpowiada,a mi krew zaczyna gotować się w żyłach.
-Nie!Na świecie był tylko jeden mój Luka!Nie pieprz mi o tym co on by chciał.Nie masz prawa tak o nim mówić!Zachowywała byś się tak samo gdyby chodziło o Austina.-krzyczę,ale od razu po wypowiedzeniu tych słów zaczynam żałować.
-Dobra masz rację.Wiesz co ja już pójdę,rodzice pewnie się martwią.-mówi obrażona Jessica i chce już wstawać.
-Jess,przepraszam ja nie chciałam.Targają mną emocję.Tak strasznie mi przykro,błagam wybacz mi.Proszę zostać na noc.Potrzebuję cię.Proszę.-błagam,zaczynając płakać nie mogę stracić jeszcze jednej osoby.Jessica podchodzi do mnie i mnie przytula.
-Ja też przepraszam nie powinnam tak o nim mówić.-mówi i wracamy do mnie do pokoju.-Poczekaj zadzwonię do rodziców powiedzieć,że zostaję u ciebie.A ty w tym czasie zrób popcorn obejrzymy jakąś komedię by poprawić ci nastrój.-bierze swój telefon i zdzwoni,a ja schodzę do kuchni zrobić popcorn.Gdy popcorn gotowy biorę jeszcze piwo z lodówki i wracam do pokoju.
-Wybrałaś jakiś film?-pytam Jess,która siedzi z moim laptopem na kolanach.
-Zastanawiam się miedzy "Kac Vegas 3" lub "Jeszcze większe dzieci",co wybierasz?
-Jestem za "Kac Vegas "-odpowiadam
-Ok.Pokaż co tam przyniosłaś.-mówi,a ja pokazuję jej tacę z popcornem,żelkami kwaśnymi,paluszkami i piwem.-Widzę,że dziś jemy,a jutro lecimy to zrzucić na siłownie.-mówi śmiejąc się.Siadam koło niej i zaczynamy oglądać.Co chwilę wybuchałyśmy śmiechem.
Gdy film się skończył stwierdziłyśmy,że pora się kłaść.Już usypiałyśmy,gdy zaczął dzwonić mój telefon.
-Cholera,kto to dzwoni o tej porze.-wstałam i podeszłam do biurku.Kiedy spojrzałam na wyświetlacz zamarłam.
-Pezzi,kto dzwoni?Nagle zrobiłaś się strasznie blada.-spytała.
-Jessica,to dzwoni ...