W zakładce bohaterowie pojawili się nowe postacie.
-To długa historia.Nie chcę cię zanudzać.-odpowiedziałam.
-Chodź mamy czas.Noc jeszcze młoda.-zachęcał.Usiedliśmy na kanapie,a ja nie wiedziałam czy mogę mu zaufać,w końcu nie opowiadam o swojej przeszłości wszystkim.
-Ok.W walentynki mój chłopak miał wypadek na motorze i zginął.Kiedy rodzice odebrali mnie z komisariatu,okazało się,że ojciec ma kochankę i już mamy nie kocha.Wtedy pierwszy raz od paru lat widziałam by mama płakała.Chyba się załamał,bo następnego dnia zobaczyła karteczkę,na której napisała,że wyjechała do Dubaju i do dziś nie dała znaku życia.Mama też nie była święta i przez chwile też odeszła,ale zrozumiała swój błąd,a ojciec jej wybaczył.Dlatego jak powiedziałeś mi,że jesteś z One Direction spanikowałam i uciekłam.-opowiedziałam,a w oczach zbierały mi się łzy.
-Ale jaki to ma związek z zespołem?
-Taki,że tym kochankiem był Styles.Uwiódł ją ,a ona się w nim zakochała.Obiecywał jej,że już zawsze będą razem,a ona była dla niego nas zostawić.Dla gościa,który jest tylko w wieku jej córki,ale pewnego dnia on się nią znudził i wtedy widziałam ją kiedy płakała,a ostatecznie próbowała popełnić samobójstwo,bo sobie z tym wszystkim nie radziła.Ale nie to wcale nie związku z waszym zespołem!-wykrzyczałam dając upust emocją.
-Oh przykro mi,ale ja nie jestem Harrym i nie zamierzam cię skrzywdzić.A Alice na pewno nie długo się odezwie.Nie musisz się o nią martwić.Przecież jest dorosłą kobietą.-próbował mnie uspokoić.-Perrie mogę ci coś powiedzieć?
-Jasne,że tak.Przecież nie gryzę.-uśmiechnęłam się,a Zayn się zaśmiał,ale cały czas się na mnie patrzył i nic nie powiedział.-No dawaj,możesz mi zaufać.
-Ok,więc zakochałem się w tobie.-wypalił.
-Co?Czekaj.Jak?
-Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem w tym klubie,nie mogłem przestać o tobie myśleć.-odpowiedział
-Nie,przestań.To głupie i nie możliwe.Nie można raz zobaczyć dziewczynę i się w niej zakochać.Kłamiesz.
-Nie kłamię,to prawda.Ja...-przerwał mu dźwięk mojego telefonu,nie patrząc na wyświetlacz odebrałam.
Perrie:Halo?
Mama:Cześć,kochanie.Gdzie jesteś?
P:Mamuś,już wracam zaraz będę w domu,a byłam ze znajomym.
M:Ok,skarbie.Jestem w domu musimy porozmawiać.Kocham cię.
P:Ja ciebie też,pa.
-Zayn ja już muszę iść.Mama wróciła.Dziękuję za miły wieczór.-podeszłam i pocałowałam go w policzek.-A i nie rób sobie ze mnie takich żartów.-powiedziałam,gdy byłam już przy drzwiach.Szybkim krokiem weszłam do windy i wcisnęłam guzik.Wyszłam z budynku złapałam taksówkę i wróciłam do domu.Kiedy tylko przekroczyłam próg zaczęłam szukać po pomieszczeniach mamy.Ostatecznie znalazłam ją w jadalni.
-Mami,tak się za tobą stęskniłam.-podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
-Witaj,Pezzi.Ja też tęskniłam.-powiedziała.
-Dlaczego wróciłaś?-spytałam kiedy siedziałyśmy na kanapie w salonie.
-Przepraszam kochanie,że zostawiłam cię samą w najgorszym momencie.Gdy wszystko się popsuło,ja chyba byłam zbyt samolubna i wściekła na ojca,że zapomniałam o tobie i o tym,że ty też możesz z tego powodu cierpieć.Proszę,wybacz mi kochanie.-w oczach mamy pojawiły się łzy.
-Oczywiście,nie musisz przepraszać.
-A może pojedziemy jutro do babci?Wiesz taki mały rodzinny wypad.
-Z chęcią bym pojechała,ale mam jutro sesje.-odpowiedziałam.
-A ok,a gdybyśmy wyjechały jutro po twoich zdjęciach?
-Brzmi świetnie.
-A teraz opowiadaj co to za sesja?
-Wczoraj byłyśmy z Jess na zdjęciach do magazynu ELLE,a jutro do Seventeen tylko już bez Jess,ale to ze sławnym zespołem.
-Jakim?-spytała mama.
-One Direction.
-Nie ma mowy.Moja córka nie będzie z nimi pozować.
-Mamo,daj spokój.To co się kiedyś stało to przeszłość,a ja nie chce żyć wspomnieniami.
-W porządku,ale obiecaj,że będziesz na sieie uważałą?
-Ok,mamo.-przytuliłam ją.-A teraz idę się pakować.-kiedy weszłam do pokoju,mój telefon oznajmił,że ktoś dzwoni.
Perrie:Halo?
Santana:Cześć,tu Santana.
P:Czego chcesz?
S:To że masz sesje do magazynu nie sprawia,że jesteś księżniczką.
P:Spoko,przejdź do tego po co dzwonisz?
S:Jutro mamy razem sesję i chcę byś podała mi adres studia.
P:Ok,wyślę ci sms.Żegnaj Santana.
S:Ale ja jeszcze nie skończyłam,morderczyni...
P:Ale ja już skończyłam.-przerwałam jej i się rozłączyłam.
Byłam padnięta,więc tylko przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Kiedy obudziłam się następnego dnia była 10.20,co znaczyło,że za godzinę mam być w studiu.Szybko wzięłam prysznic,ubrałam się i pobiegłam zjeść śniadanie.Kiedy dojechałam na miejsce,miałam jeszcze 3 minuty,ale nie chciałam się spóźnić,więc szybko przebiegłam przez recepcję,a następnie na plan.Kiedy weszłam zobaczyłam coś co mnie całkowicie zamurowało.Jak on mógł?!





