Razem z Jaiem przez park idzie... UWAGA fanfary proszę ... Luke i Kiana.Mam ochotę uciec stamtąd,ale się powstrzymuje.Wyszło by głupio,a poza tym nie żałuje tego co zrobiłam,a jak bym zwiało wydawało by się przeciwnie.Ostatecznie postanawiam,że udam że ich nie widzę i posiedzę na pomoście dłużej.Zamykam oczy i wyłączam się,nie trwa to długo,bo czuje jak ktoś siada obok mnie,zerkam ukradkiem i okazuje się,że to Kiana.Szczerze to bardziej obstawiała bym Luka,a nie ją.
-Dlaczego?-pyta Kiana po paru minutach ciszy.Chyba żadna z nas nie wiedziała jak się w tej sytuacji zachować.
-Bo uważałam,że powinnaś wiedzieć.-odpowiadam jak najbardziej ogólnikowo.
-Perrie,daj spokój.Nie pytam dlaczego to powiedziałaś,ale dlaczego to zrobiłaś z Lukiem?Większość ludzi w sieci jedzie na ciebie i mają cie za dziwkę,ale ja uważam,że to nie prawda jesteś twarda,odważna i pewna siebie,ale wiem że w środku jesteś cichą,zranioną dziewczynką.-i tu mnie zatyka.Myślałam,że Kiana na mnie na wrzeszczy,zwyzywa,a ona jest taka spokojna i jeszcze mnie broni.
-To ty jeszcze nie rozmawiałaś o tym z Lukiem?-pytam nieśmiało.
-Rozmawiałam,ale chcę poznać twoje zdanie w tej sprawie,bo uważam,że tak będzie sprawiedliwie.
-My...ja... nie wiedziałam,że Luke ma dziewczynę kiedy to się stało.On był taki miły.Ja pokłóciłam się z ojcem ,zwyzywał mnie.Luke mnie pocieszał,a w tamtej chwili potrzebowałam czyjejś bliskości.I tak wyszło,ale Kiana ja naprawdę nie wiedziałam,że wy jesteście razem.Byłam w szoku gdy cie poznałam,a on prosił bym ci nie mówiła,bo nie chciał cie zranić.
-A jednak nie kłamał.-Kiana mówi bardziej do siebie chyba niż do mnie.-Mam pomysł.Czy możemy o tym co się stało i dalej się przyjaźnić.Wiem,że Lukey będzie się irytował,ale ja cie lubię i nie chce tego kończyć.
-Jasne z chęcią.-odpowiadam a dziewczyna piszczy i mnie przytula.-Ale musisz wiedzieć,że mam okropny charakter.-mówię udając poważna,a Kiana wybucha śmiechem.Przerywa nam mój telefon.-Przepraszam na chwilę muszę odebrać.
Ja:Halo.
Zayn:Cześć Perrie,tu Zayn.Słuchaj bo jest sprawa...tak się zastanawiam,jeśli masz plany to zrozumiem,ale czy nie poszła byś ze mną dziś na BRIT Award?Wiem że późno dzwonię ale chciał bym żebyś tam ze mną była,bo mamy parę nominacji i było by mi raźniej.
P:A na którą miała bym być gotowa?
Z:Tak o 19 byśmy pod ciebie przyjechali.Ale jak nie chcesz to rozumiem.
P:Zayn z wielką chęcią pójdę ja już muszę kończyć,a i nie stresuj się tak to tylko ja.-rozłączam się.
Zayn
Muszę przyznać,że strasznie się denerwowałem w końcu do gali zostało tak mało czasu,a wiem jakie są dziewczyny,a poza tym ona jest taka dobra,a ja kompletnym dupkiem,ale muszę przyznać,że chyba lubię ją bardziej niż inne laski.
-I co zgodziła się?-pyta się Harry,cały zespół siedzi u mnie w salonie i oczekuje mojej odpowiedzi.Chłopaki ją polubili,wiedzą że musimy udawać związek,ale twierdzą,że jest w porządku i jak to Louis określił,że w udawaniu łatwo się zatracić i możemy to zacząć brać na poważnie.
-No zgodziła się.-mówię,a uśmiech sam wkrada mi się na usta.
-No to świetnie,ale jeśli chcesz zdążyć to musimy się szykować.-mówi Liam patrząc na zegarek.Idziemy się szykować,ale jak to my musimy się wydurniać i wszystko przedłużać.
-A z kim idziesz?-pyta Lou,nasza fryzjerka kiedy układa mi włosy
-Z Perrie.-odpowiadam.
-Czekaj to blond laska,z którą byłeś parę miesięcy temu?
-Tak to ona.-odpowiadam dumnie.
-Oh musisz mnie z nią poznać,wygląda na taką miłą,szczerą i przyjacielską.
-Jasne Lou niedługo ją poznasz.-puszczam jej oczko.Wszyscy ubrani w garnitury wsiadamy do limuzyny,a towarzyszą nam Eleanor,Danielle,Amelia i Kim.Jedziemy po Perrie,gdy jesteśmy pod jej domem wysiadam i idę po nią.Dzwonię dzwonkiem,a za chwilę otwiera mama Perrie.
-Dzień dobry.-mówię
-Dzien dobry Zayn.Już ją wołam.Pezzi!!-krzyczy,a po chwili ze schodów schodzi anioł.
-Hej Zayn.-mówi dziewczyna
-Cześć,idziemy?
-Jasne,pa mamo.
-Do widzenia.
-Do widzenia dzieci.Bawcie się dobrze.-odpowiada pani Edwards.Wychodzimy i wsiadam do limuzyny.Po 20 minutach podjeżdżamy pod miejsce gali.
-A więc tak najpierw wysiada Liam z Danielle,po nich Louis z Eleanor,Niall z Ami,Harry i Kim,a na koniec Zayn i Perrie.-mówi Paul nasz menadżer.Chłopaki po kolei wychodzą z samochodu.Gdy zostajemy sami,wysiadam a potem pomagam Pezzi.Muszę przyznać,że chyba zrobiliśmy największą furorę. Udzielam parę wywiadów,a ona stoi cicho lekko speszona całym tym zamieszaniem,potem wołają mnie abyśmy zrobili sobie zdjecię grupowe całego zespołu.Zostawiam Perrie i znów wchodzę na ściankę,gdy kończymy łapie ją za rękę i chcę wejść do sali gdy reporterzy proszą o to by Pezz wyszła do nich.
-Mogę?-pyta cicho.
-Jasne idź a ja już wejdę spotkamy się w środku.-mówię i uśmiecham się do niej by dodać otuch. Wychodzi,a ja nie mogę się ruszyć tylko stoję i ją obserwuję.Na początku jest zawstydzona,ale po chwili wygląda jak ryba w wodzie.
*********************************************
Ta dam spodziewał się ktoś?
Dziś trochę inaczej chciałam,żebyście poznali myśli Zayna.


