-Zayn,dlaczego to robisz?-spytałam a łzy leciały mi po policzkach.
-Przecież wiesz co.-odpowiedział,a na jego twarzy pojawił się wredny uśmiech.-Miałaś racje,kochanie.Jesteś tylko i wyłącznie zakładem,a dziś mija jego termin,więc zamknij się i pozwól mi działać.-zaczęłam krzyczeć i się szarpać.Boże,zabierzcie mnie stąd ja tego nie chcę.Łzy zamazywał mi widok na świat,widziałam tylko jedną wielką rozmazaną plamę.Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,a po chwili nie czułam już ciała Zayna na sobie.
-Perrie,wszystko w porządku?Zrobił ci coś.?-usłyszałam głos Amelii.Nie mogłam się odezwać przez wielką gulę w gardle,więc tylko pokiwałam przecząco głową,a dziewczyna mnie przytuliła.
I w tym momencie już nie wytrzymałam,rozkleiłam się na dobre.
-Ami,chciała bym wrócić do domu.-wychlipałam.
-Oczywiście.Choć-wstałyśmy i dopiero teraz zauważyłam,że w pokoju jest jeszcze Niall,który kłoci się z Malikiem.-Niall,idę dowieźć Perrie.
-Jasne.-odpowiedział i zaczął dalej na niego krzyczeć.
-No,ale Niall zrozum mnie nie mogłem przegrać z tym kretynem,a poza tym ona się o to prosiła.Co za dziwka zgadza się chodzić z chłopakiem,po paru dniach ich znajomości.-usłyszałam,kiedy byłyśmy już prawie przy drzwiach.Nie wytrzymałam i mimo tego,że marzyłam o tym by stamtąd uciec.Wzięłam najbliższy wazon i rzuciłam w niego.
-Nie,będziesz mnie nazywał dziwką.Po pierwsze to ty mi zaproponowałeś związek po paru dniach,a po drugie to nie próbowałam cie zgwałcić.I nie nie prosiłam się o to!-wykrzyknęłam i wyszłam z pokoju,a za mną Amelia.
-Zamówiłam taksówkę.Pojechać z tobą?-spytała kiedy byłyśmy już na zewnątrz.
-Nie,poradzę sobię.-odpowiedziałam,a samochód podjechał.-Dziękuję bardzo za ratunek.Gdyby ty to pewnie teraz była bym...
-Nawet tak nie mów.Nie ma za co musiałam ci pomóc.-powiedziała i starła mi łzę,która spłynęła samotnie.Pożegnałam się i wsiadłam.Gdy weszłam do domu poszłam do swojego pokoju i się rozpłakałam.Cały czas to do mnie nie dochodziło.Jak on mógł chcieć to zrobić?Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu.
"Przykro mi kochanie,że cierpisz.Chciał bym cię pocieszyć i przytulić,ale nie chciałaś mi wierzyć,więc teraz masz za swoje. XOXO-L"
"Kim jesteś?"-pierwszy raz postanowiłam odpisać.
"Znasz mnie kochanie."
"Ale jak masz na imię?"
"Nie martw się niedługo się spotkamy,to wtedy się dowiesz."
Byłam w szoku postanowiłam więcej nie odpisywać,tylko położyłam się spać.
** miesiąc później***
Dziś wreszcie kończę szkołę.Od tego feralnego dnia Zayn nie dawał znaku życia.Media już wiedzą,że nie jesteśmy razem,bo wrócił do Lea.Oczywiście nie obyło się bez głupich pytań:Co się stało?Perrie czy Zayn cię zdradził?Czy wiedziałaś,że cały czas czuł coś do Lea?Po prostu mam dość.Do szkoły jechałam z Jaiem ostatnio się zaprzyjaźniliśmy.
-Boże nie rozumiem jak mogłaś nie oglądać ostatniego meczu Realu był niesamowity.Akcja między była Ronaldo a Benzema.Nie rozumiem dlaczego uznali to jako spalony?Przecież go tam nie było.
-Jai błagam cię przestań.Ja i tak nie wiem o co chodzi ani nie wiem co to spalony,więc proszę zmieńmy temat.
-Dobra niech ci będzie.-odpowiedział.-O siema Austin.Oglądałeś mecz?
-Siema,jasne.Wcale nie było spalonego.-no jasne rozmawiajcie o czymś czego nie rozumiem.Gdzie jesteś Jess?Zaczęłam rozglądać się za przyjaciółką kiedy na plac szkolny wjechał dobrze mi znany motor.OMG to nie możliwe,przecież ten motor należy do...

