-Hej Perrie,leć szybko do garderoby Amanda i Serena już na ciebie czekają.-krzyknęła Carly na cały studio.
-Hej,ok już idę.-odpowiedziałam,a całująca się para jakby za dotknięciem czarującej różdżki odskoczyła od siebie,a tajemniczą brunetką okazała się moja kochana Santana.Czujecie ten sarkazm?Ale postanowiłam,że nie będę zwracała na nich uwagi.-Cześć dziewczyny,mam nadzieję,że długo nie czekacie?
-Hej.-odpowiedziały równo.-Nie chwilkę,siadaj zrobimy cię na bóstwo.Po 20 minutach byłam gotowa.Muszę przyznać,że dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty.

-Ok,na wieszaku wisi strój na sesję.Przebierz się i wyjdź do nas.-powiedziała Serena i obje wyszły.Kiedy zakładałam buty,ktoś wszedł do garderoby.
-Perrie,kochanie tak miło cię widzieć.-o nie na kilometr rozpoznam ten irytujący głos,spojrzałam w górę i zobaczyłam Santanę.-Wiedziałaś,że Zayn ma miękkie usta?
-Ta wiedziałam.Czego chcesz?
-A słyszałaś,że miedzy mną a nim to już oficjalnie od wczoraj.Rano mnie o to poprosił.
-Och to świetnie,ale masz trochę nie wiernego chłopaka,bo wiesz wczoraj byłam z nim na kolacji i mnie pocałował.Połamania nóg,skarbie.-wyszłam z garderoby,zostawiając zaskoczoną Santanę samą.
Zdjęcia poszły świetnie zapoznałam się z resztą chłopaków.Muszę przyznać są świetni mimo,że do Harrego byłam sceptycznie nastawiona.Całą sesje San zabijała mnie wzrokiem,ale to w końcu ona jest kłamczuchą,a Zayn gdy staliśmy blisko siebie próbował mnie złapać za rękę,ale ją zbierałam.Kiedy byłam gotowa do wyjścia za nadgarstek złapał mnie Zayn.
-Perrie musimy pogadać.
-Nie mamy o czym miałam rację,że robiłeś sobie wczoraj ze mnie żarty tym beznadziejnym tekstem.
-Ale to nie tak jak myślisz,to wszystko było pomyłką,ja...
-Ta jasne pomyłką.Ty wcale nie wpychałeś języka do gardła Santanie,wiesz co jesteście siebie warci.-przerwałam mu wściekła,odwróciłam się na pięcie i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia.-Cześć.-krzyknęłam gdy byłam przy drzwiach.
Gdy dotarłam do domu,zobaczyłam mamę pakującą walizki do samochodu.Kurczę,zapomniałam miałyśmy jechać do babci.Zaparkowałam i wyszłam z auta.
-Cześć,mamuś.Co tam?-spytałam
-Hej,w porządku.Mogła byś przynieść swoją walizkę?-no i mnie przyłapała nie spakowałam się.
-Przepraszam,wczoraj byłam zmęczona i tego nie zrobiłam,a dziś nie miałam czas,przepraszam.
-Wiem,więc cię spakowałam.-włożyła ostatnią walizkę do bagażnika.-Ruszmy?
-Dziękuję jesteś najlepsza.Jasne.-wsiadłyśmy do samochodu.Babcia mieszka w Hasting pięć godzin drogi od Londynu.-Mamo wzięłaś słuchawki?
-Tak,są w schowku.-powiedziała,a ja sięgnęłam po nie i podłączyła do telefonu.Nawet nie wiem kiedy usnęłam,obudziło mnie szturchanie mamy.-Pezzi jesteśmy na miejscu.-otworzyłam oczy i zobaczyłam śliczny dom,w którym spędziłam większość wakacji.Wyszłam z samochodu,a na schodach stała babcia.
-Babcia!-krzyknęłam i pobiegłam w ją przytulić.Babci nie widziałam od dwóch miesięcy,dziadek umarł kiedy mnie jeszcze nie było na świecie.Oprócz Lily w tym domu mieszka mieszka jeszcze kamerdyner Arnold,który był dla mnie jak dziadek.
-Witajcie kochane.Co tam u was?Chcecie herbaty?
-Cześć mamo,w porządku.Nie dziękuję,jestem zmęczona po podróży chyba się już położę.
-Ok,Alice.-odpowiedziała.-Chodź mamy sporo do pogadania.-usiadłyśmy w salonie.
-Gdzie Arnold?
-W szpitalu,poślizgnął się i złamała sobie nogę,ale nie martw się.-wyjaśniła.-Mama mówiła,że zaczęłaś pracować jako modelka?
-Tak,Jess na jednej z imprez poznała Carly,która jest fotografem i zaproponowała nam zdjęcia,a dziś miałam sesję z One Direction.
-Stamtąd pochodzi ten słynny Harry?-spytała.
-Tak.Też byłam do niego na początku uprzedzona,ale jak go poznałam wydaje się spoko.
-A jak tam masz kogoś na oku?-o nie zaczyna się wywiad.
-Ja nie,ale jest taki jeden,który uważa,że się we mnie zakochał.
-A co niezły jest?
-Babciu!
-No co?Chcę się czegoś dowiedzieć o mojej wnusi.Więc jak?
-Tak,przystojny jest.Ale on chyba sobie żartował.
-Dlaczego tak myślisz?
-Bo dziś jak przyszłam na plan to całował się z tą zołzą Santaną.
-No to poudawaj,że ci zależy i wtedy sprawdzisz jaka jest prawda.Żaden problem.-odpowiedziała,muszę przyznać,że ona mnie coraz to bardziej zaskakuje.
-Ok,spróbuję.Lecę do niego zadzwonić.
Pobiegłam na górę do pokoju,w którym zawszę śpię.Wyjęłam telefon i wybrałam jego numer.
Zayn:Halo?
Perrie:Cześć tu Perrie.Masz czas?
Z:Jasne,a coś się stało?Dziś rano chciałaś bym,więcej się do ciebie nie zbliżał,a teraz dzwonisz.
P:Przeprasza,byłam chyba po prostu...no...zazdrosna o Santanę,bo wież zdałam sobie sprawę,że mi też na tobie zależy.
Z:Och,no więc będziesz moją dziewczyną?-muszę być dobrą aktorką.Ten palant mi uwierzył.
P:Oczywiście.-po prostu rzygam tęczą
Z:Tak się cieszę,spotkamy się jutro?
P:Nie bardzo,bo jestem u babci.Wiesz przepraszam muszę kończyć mama mnie woła.
Z:Ok,skarbie.Całuski.
P:Całuski,pa.-rozłączyłam się
Boże w co ja się wpakowałam?Przynajmniej może być zabawnie.Położyłam się do łóżka i usnełam.
Genialny<3 Rozwaliły mnie teksty Perrie.Zaskoczyła mnie jej decyzja ale tak jak powiedziała może być zabawnie.Pezz ma świetną babcię ;D a ta Santana też zaczyna mnie wkurzać współczuję Perrie ,że taka ją prześladuje.Świetny rozdział.(Z resztą jak zwykle)Kocham jak piszesz i czekam z niecierpliwością na następny :D
OdpowiedzUsuń