poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 3

                                                                    Zayn
Gdy wracałem z papierosa ktoś na mnie wpadł na spojrzałem na tajemniczą osobę.Zobaczyłem dziewczynę,od której nie mogłem oderwać oczu kiedy tańczyła i która była powodem dla którego pokłóciłem się z Leą.Już chciałem się przedstawić,ale zawołał mnie Harry,że z Lei ktoś się dobierał.Szybko pod biegłem do Hazzy.
-Gdzie ona jest?!-krzyknąłem.
-W damskiej łazience z El.-odpowiedział,a ja od razu pobiegłem tam.Gdy tylko otworzyłem drzwi zobaczyłem zrozpaczoną Leię,podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Kochanie nie płacz,już dobrze.Nic ci nie grozi jestem z tobą.Powiedz co się dokładnie stało?-szeptałem by uspokoić dziewczynę.
-Ja...przyszłam tu,a on wyszedł z jednej z kabin.Na początku stanął przy mnie i się na mnie patrzyła,a potem popchnął mnie na ścianę i...-tu jej głos się załamał i przytuliła mnie jeszcze mocniej-jego ręce był wszędzie,ja próbowałam walczyć,ale on był silniejszy.Potem weszła El i zaczęła krzyczeć o pomoc on się chyba przestraszył i uciekł.-dokończyła szlochając.
-Chodź wracajmy do domu.Eleanor przekażesz reszcie,że my wracamy do domu? -dziewczyna tylko kiwnęła głową i wyszła.Objąłem Leę i kierowałem się w stronę wyjścia gdzie czekał już na nas samochód.W drodze do domu Lea usnęła.Gdy dojechaliśmy wziąłem ją na ręce i zaniosłem do siebie do pokoju.Położyłem ją do łóżka sam zszedłem do salonu i zacząłem myśleć o cały wyjściu do klubu.To co stało się Lei jest moją winną gdybym wtedy nie gapił się na tą tańczącą laskę to Lea by nie poszła by do tej pieprzonej łazienki i nic by się nie stało.Muszę jej to wynagrodzić skoro jutro,a właściwie dziś są walentynki wynagrodzę jej to wszystko i udowodnię,że żadna inna dziewczyna mnie nie interesuje.Nagle poczułem,że moje powieki stają się strasznie ciężkie,więc wstałem i udałem się do sypialni.Gdy tylko się położyłem odpłynąłem do krainy Morfeusza.

                                                                     Perrie 
Gdy dojechałam do domu na palcach by nie obudzić rodziców poszłam do siebie.Całą drogę myślałam o sytuacji z pod klubu.Skądś tego mulata kojarzyłam,ale nie mogłam skojarzyć skąd.Gdy tylko przekroczyłam próg swojego pokoju poszłam do łazienki,wzięłam prysznic,zmyłam makijaż i przeprałam się w piżamę,położyłam się do łóżka,a kiedy już usypiałam za wibrował mój telefon spojrzałam na wyświetlacz,a tam sms od Luka,że przyjedzie po mnie przed szkołą,a potem ma dla mnie niespodziankę.Ucieszyłam się,zablokowałam telefon i usnęłam.
Następnego ranka obudziłam się równo z budzikiem.Poszłam do łazienki zrobiłam delikatny makijaż,ubrałam się,a z włosów zrobiłam sobie koczka.
   
Gdy zeszła ma dół nikogo nie było,a na lodówce wisiała karteczka."Poszliśmy do pracy.Wrócimy koło 15.Całuski mama i tata".Zrobiłam sobie płatki z mlekiem,gdy zjadłam dostałam sms-a od Luka,że już czeka.Wzięłam plecak i wybiegłam z domu,a Luke czekał na swoim motorze.Założyłam swój kask i ruszyliśmy.Czy tylko mnie przeraża ta maszyna?
Po 20 minutach Luke zaparkował na parkingu przed szkołą.Zsiadłam,zdjęłam kask i poprawiłam włosy.Wcześniej nie mogłam,więc dopiero teraz pocałowałam go na przywitanie. 
-Hej piękna.Tęskniłaś?Przepraszam za tą akcję wczoraj w klubie,byłem zazdrosny wybaczysz mi?-zapytał i zrobił minę kota ze Shreka.
-Hej,oczywiście.Wiesz,że nie umiem się na ciebie długo gniewać.Ja też przepraszam wczoraj mnie poniosło,ale czułam się olana.-odpowiedziałam.Gdy stanęliśmy przed moją szafką,wyjęłam książki od fizyki,pożegnałam się z Lukim,który miał teraz trening.I poszłam do sali 302.Weszłam do klasy i zobaczyłam,że Jess już jest i zajęła nam ławkę.
-Hej Jess,co tam u ciebie?
-Hej spoko,a u ciebie?Co się wczoraj stało,że tak szybko wybiegłaś z klubu?-zapytała.
-Pokłóciłam się z Lukiem zrobił mi scenę zazdrości,wściekłam się więc wyszłam,a wy co robiliście po tym jak poszłam?
-A nic takiego,tańczyliśmy,piliśmy,a potem Austin odwiózł mnie do domu.-odpowiedziała,ale przy sprawie z Austinem zarumieniła się.Jasne do domu,już rozumiem dlaczego się zarumieniła.
-Do domu naprawdę?-spytałam,a twarz Jess przybrała kolor buraka.
    
-Tak do domu przysięgam.-odpowiedziała,już chciałam coś powiedzieć,ale weszła nauczycielka.Wszystkie lekcje minęły bardzo szybko.Przez resztę dnia nie poruszałam tematu związanym z Jessicą i Austinem.Gdy po lekcjach wyszłam ze szkoły zobaczyłam Luka przy motorze podeszłam do niego i przytuliłam kiedy go dotknęłam poczułam,że na mój dotyk się cały napina.
-Luke,co jest?-spytałam.
-Nic wszystko w porządku.-wyczułam że kłamię,ale nie chciałam naciskać jak będzie chciał to mi powie.-Wsiadaj podwiozę cię do domu,a o 17 przyjeżdżam i zabieram cię w pewne miejsce.
-A gdzie?-moja ciekawość wzięła górę.
-Jak ci powiem to to nie będzie niespodzianka.-odpowiedział i podał mi kask.
Gdy wróciłam do domu była 14.53.Poszłam do kuchni odgrzać sobie obiad i usiadła na kanapie by go zjeść.Włączyłam gdzie akurat leciał mój ulubiony serial  "Pretty Little Liars".Obejrzałam jeden i usłyszałam jak drzwi się otwierają i wchodzą do domu rodzice.
-Cześć wam,wychodzę o 17 z Lukiem na randkę.-poinformowałam rodziców.
-Hej skarbie-odpowiedzieli.
-My idziemy z mamą dziś wieczorem na kolację,a potem lecimy do Manchesteru i wrócimy dopiero jutro,więc cały dom masz dla siebie,ale Pezzi uważaj nie chce jeszcze zostać dziadkiem.-powiedział tata,a mnie zatkało.Wiem jestem już dorosła,ale to jest i tak dziwne jak tata porusza takie tematy.
-Tato,przestań.Idę się szykować.-odpowiedziałam i pobiegłam do siebie do pokoju.Weszłam do garderoby i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego,ale że nie wiedziałam gdzie mnie zabiera,więc musiałam zaryzykować.Mam przeczucie,że pójdziemy na kolację,albo do jakiegoś kina lub klubu.Po paru minutach wreszcie zdecydowałam się na coś seksownego.Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam trochę odważniejszy makijaż niż rano.  
 
Równo o 17 Luke puścił mi sygnał,że czeka pod domem.Zbiegłam na dół po schodach.
-Pa pa ja już idę.Miłego wyjazdu.-krzyknęłam i nie czekając na odpowiedź wybiegłam z domu.
Na dworze zobaczyłam Luka, który nonszalancko opierał się o motor.Gdy podeszłam pocałował mnie i założył opaskę na oczy,a następnie pomógł mi wsiąść na motor.Jechaliśmy sporo czasu,a gdy w końcu się zatrzymaliśmy Luke wziął mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić.Po jakimś czasie puścił moją rękę i zdjął mi opaskę z oczu,a wtedy zobaczyłam, że przywiózł mnie na nielegalne wyścigi motocyklowe.Przytulił mnie od tyłu i szepnął do ucha.
-Wesołych walentynek kochanie.-pocałował mnie w policzek i powiedział-Życz mi szczęści.-uśmiechnął się już odchodził,ale cofnął się wyjął z pod skórzanej kurtki list i mi go podał.-Przeczytaj go dopiero jutro,obiecaj?-powiedział w jego oczach widziałam strach.
-Ok obiecuję.-powiedziałam,chciałam jeszcze powiedzieć żeby tego nie robił,ale już odszedł.Zaczęłam się rozglądać.Ludzie stali tu w grupkach,dziewczyny były ubrane jak dziwki,a mężczyźni patrzyli na nie jak na ofiarę.Co ja tu robię?Nie tak wyobrażałam sobie walentynki.Wolałam pójść na jakąś kolację,a nie stać sama na środku jakiegoś opuszczonego placu.
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos z głośników.
-WSZYSTKICH ZAWODNIKÓW ZAPRASZAMY NA STAR!
Zawodnicy ustawili się w jednej lini,a ja wzrokiem szukałam Luka.Gdy w końcu go znalazłam na środek wyszła jakaś ruda lala w szortach i staniku z ćwiekami z jakąś szmatą w ręku.
-TRZY,DWA,JEDEN,START!!-krzyknął głos z megafonu.Na komendę wszyscy równo wystartowali już na samym początku motocyklista,który jechał ostatni został zrzucony z motoru przez innego zawodnika,a serce podeszło mi do gardła.A co jeśli ktoś tak zepchnie Luka?
Obserwowałam dalej wyścig,może jakieś 100 metrów od mety Luke wysunął się na prowadzenie,ale jakiś inny chłopak go doganiał.Zaczął go spychać z toru.I nagle Luke stracił panowanie nad motorem i wjechał w ścianę,a motocykl stanął w płomieniach.Już wiedziałam,że mój Luki zginął,ale nie tylko ja wstrzymałam oddech cały tłum zamilkł i patrzył się na płonący motor.
Pobiegłam w stronę ognia,a wszyscy ludzie jak na komendę zaczęli uciekać z placu.Przerażona wyjęłam telefon i zadzwoniłam po pogotowie.Gdy karetka,straż i policja przyjechała zostałam sama cały tłum ludzi biorących udział w zawodach zniknął.Straż ugasiła motor,a lekarze szybko pobiegli w stronę szczątków motoru.A ja sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć,po paru minutach podszedł do mnie jakiś lekarz.
-Dobry wieczór nazywam się Robert Clarke,kim pani była dla tego chłopaka?-zapytał.
-Jestem jego dziewczyną,nazywam się Perrie Edwards.Panie doktorze co z nim?-spytałam,a w oczach zbierały mi się łzy.Wpatrywałam się w twarz lekarza,ale on milczał.Po chwili odsunął się,a ja zobaczyłam jak pakują Luka w czarny worek co oznaczało,że nie żyję.Z moich oczu poleciał wodospad łez,pobiegłam do ludzi klęczących przy worku.
-LUKE WRÓĆ DO MNIE!NIECH PANOWIE GO WYJMĄ Z TEGO WORKA ON ŻYJĘ,ON MUSI ŻYĆ!-krzyczałam-LUKIE BŁAGAM TY MUSISZ ŻYĆ NIE DAM SOBIE BEZ CIEBIE RADY!LUKE KOCHAM CIĘ,PROSZĘ WRÓĆ DO MNIE.-ostatnie słowa wyszeptałam.





niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 2

Parkuję w garażu i tylnymi drzwiami wchodzimy do domu i idziemy za głosami.Podchodzimy do drzwi pokoju gościnnego,a tam…   Luke i Austin.Gdy ich zobaczyłam od razu się uspokoiłam.
-Co wy tu robicie?!Zawału serca bym przez was dostała.-krzyczę do chłopaków.Podchodzi do mnie Luke,przytula i mówi.
-Oj,mała nie złość się chcieliśmy wam zrobić niespodziankę,a jak przyjechaliśmy minęliśmy się z twoim tatą,który powiedział byśmy się rozgościli,bo on się spieszy na kolację z twoją mamą.-Odpowiada.
-Czekaj,jak to mój tata,on jest w Leeds?Inie może iść na kolację z mamą,bo ona jest na bankiecie.-pytam zdziwiona.
-Nie wiem może wrócił wcześniej.To co dziewczyny czego będziecie się uczyć?
-Pezz jak to uczyć,miałyśmy iść na imprezę?-pyta Jess.Ups chyba zapomniałam jej powiedzieć,że Luke o niczym nie wie.
-Bo na początku miałyśmy się uczyć,a potem dostałyśmy zaproszenie do klubu,a ja nie miałam ci jak powiedzieć o tym.-próbowałam wyjść jakoś z sytuacji.
-No to dziewczyny idźcie się szykować,a ja z Lukiem dokończymy grać na konsoli.-odezwał się Austin.
                                                                           ***************
Jakiś czas podjechaliśmy do nowego klubu.Gdy wysiedliśmy z taksówki,męska część kolejki się odwróciła i oblukała mnie i Jessicę od góry do dołu.
               
Chciałyśmy stanąć w kolejce,ale Austin powiedział,że zna ochroniarza i wpuści nas tylnym wyjściem.Gdy tylko weszliśmy uderzył we mnie zapach alkoholu i papierosów i głośna muzyka.Złapałam Luke za rękę by się nie zgubić.
-Kochanie,ze mną się nie zgubisz.-powiedział i uśmiechnął się do mnie pocieszająco.Poszliśmy do loży,a chłopaki poszli po drinki.Gdy tylko odeszli,Jess zaczęła.
-Dlaczego chciałaś okłamać Luka,że się uczymy?-zapytała.
-Wiesz jaki on jest,kocham go,ale wkurza mnie,że nie mogę spokojnie sama wyjść do klubu,bo od razu jest "z kim mnie zdradzasz"...-nie dokończyłam,bo chłopcy przyszli z naszymi drinkami.
Gdy tylko wypiłam swojego spytałam Luka czy idziemy potańczyć,ale on stwierdził,że woli gadać z Austinem,więc razem z Jess poszłyśmy tańczyć.Stwierdziłam,że skoro Luke woli gadać z kumplem niż się ze mną bawić zrobię wszystko by był zazdrosny.Gdy tylko weszłyśmy na parkiet wcieliłam swój plan w życie.

Od raz zwrócili na mnie uwagę inni mężczyźni.Wśród nich spostrzegłam przystojnego chłopaka,który tańczył z jakąś dziewczyną,ale całą uwagę skupił na mnie.Dziewczyna to zobaczyła i obrażona odeszła.

Nagle poczułam,że ktoś łapie mnie za łokieć i ciągnie mnie do loży.To Luke wiem,że jest wściekły uśmiechnęłam się w duchu i poszłam za nim.Popchnął mnie na kanapę i zaczął się drzeć.
-Co ty robisz?!Szukasz sobie nowego chłopaka?!Ja ci nie wystarczam dlatego chciałaś,żeby cała męska część klubu miała ochotę cię poderwać?!-pytał wściekły.

-Nie,zrobiłam to po to byś zwróciła na mnie uwagę.Olałeś mnie dla kumpla i oglądaniem tyłków innych dziewczyn.-odpowiedziała.Wstałam i kierowałam się w stronę wyjścia.Gdy wyszłam uderzyła mnie fala zimnego powietrza wyjęłam z torebki telefon i spojrzałam na godzinę 2:30 rodzice pewnie już wrócili.Zaczęłam pisać sms-a do Jess,ale na kogoś wpadłam i telefon wypadł mi z ręki.Gdy spojrzała w górę ujrzałam chłopaka,który gapił się na mnie na parkiecie olewając przy tym tańczącą z nim dziewczynę.
  
Chłopak podniósł mój telefon,oddał mi go chciał coś powiedzieć,ale ktoś wyszedł przed klub i zaczął go wołać.
-Zayn,szybko do Leai w kiblu jakiś palant zaczął się dobierać.Szybko!-chłopak się odwrócił i pobiegł do kolegi z lokami na głowie.W tej chwili podjechała taksówka wsiadłam do niej,podał adres i taksówkarz ruszył.




środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 1

                   13 luty 2014rok
„Klęczę w śnieżno białej sukience przy jakimś chłopaku. W jego brzuchu jest dziura po pocisku, a on pluję krwią.                                                                                                                                                                                    -Wszystko będzie dobrze nie martw się.Zaraz przyjedzie pogotowie.-próbuję uspokoić chłopaka.
-Pezze,kochanie pamiętaj,że zawsze będę cię chronił .Kocham Cię.-szepcze dławiąc się krwią.Dopiero teraz przypatruję się twarzy chłopaka.Znam go.To mój Luke.Zaczyna płakać i krzyczeć.
-Luke,nie zamykaj oczu też cię kocham.-krzyczę i całuję chłopaka,lecz on nie reaguję.Ma zamknięte oczy.-NIE!!!!LUKE TY MUSISZ ŻYĆ!LUKE WRÓĆ DO MNIE.”
Budzę się zalana potem.Na dworze jeszcze zmrok.Patrzę na zegarek 5.49,nie ma mowy,że usnę z powrotę.Gdy tylko zamykam oczy widzę krew i Luke.Przewracam się z boku na bok,ale sen nie przychodzi.Leżę jeszcze godzinę i postanawiam zacząć szykować się do szkoły.Idę do łazienki.Biorę prysznic.Robię delikatny makijaż i ubieram się w to
. Pakuję się do szkoły i schodzę na dół.Już na schodach słychać jak mama sobie coś podśpiewuje.
-Cześć mamuś.Co na śniadanie?-pytam               .
-Hej skarbię.Naleśniki z jagodami.Siadaj do stołu,chcesz kawy?
-Tak ,poproszę. A gdzie tata?Już poszedł do kancelarii?              
-Tata pojechał do Leeds ma tam rozprawę.Wróci dziś późno ja też dziś nagrywamy program z Seleną Gomez,a potem mam bankiet firmowy,na którym muszę być  więc nie czekaj na nas z obiadem.-odpowiedział.
No tak mama jest słynną dziennikarką,która ma swój własny program „Alice Show” i robi wywiady z największymi gwiazdami, a tata ma znaną w całej Anglii kancelarią prawniczą „Edwards and Partners”.Rodzice chcą bym została prawnikiem i przejeła firmę ojca,ale ja chciała bym być foto modelką.
-Perrie pośpiesz się spóźnisz się do szkoły-woła mama.
                                                               ***********************                
Do szkoły wbiegam równo z dzwonkiem.Pierwszą mam chemię.Gdy wchodzę do klasy pani Brown sprawdza listę.     
-Dzień dobry,przepraszam za spóźnienie.
-Dobry,a co gwiazdka zaspała?-pyta.
Nie lubię jej i z wzajemnością.Odkąd tata był przedstawicielem jej męża podczas sprawy rozwodowej zaczęła mnie nie znosić.Nie odpowiadam jej i siadam przed Jessicą,która się do mnie uśmiecha.Po paru minutach dostaję karteczkę od Jess „Idziemy od razu po szkole do kina?Słyszała,że grają świetną komedię romantyczną.”Ok,ale najpierw wpadniemy do mnie na obiad.Mama zrobiła lasagne :D”.Reszte lekcji zlatuje mi bardzo szybko.Gdy wychodzę z klasy podchodzi do mnie Jess. 
–Co tam u ciebie?-pyta Jess.
-Spoko,a u ciebie?A może po kinie pójdziemy do jakiegoś klubu,a potem będziesz u mnie nocować. Mama na bankiecie,a tata na sprawie w Leeds,więc jak będzie?                                                                            Nagle ktoś przytula mnie od tyłu i zasłania.Od razu wiem,że to Luke tylko on tak robi.
-Hej Luki,a ty nie na zawodach?-pytam.Luke jest piłkarzem gra w drużynie szkolnej i jest kapitanem.
–Witaj skarbie i Jessi,zawody są przełożone na jutro,bo zalało boisko.Może dziś wieczorem wpadniesz do mnie stęskniłem się?
-Przepraszam nie mogę umówiłam się już z Jess idziemy do kina, a potem ona nocuje u mnie.-odpowiadam,ale nie wspominam mu nic o wyjściu do klubu,bo jest zawsze strasznie zazdrosny.Rozmawiamy jeszcze chwilę gdy dzwoni dzwonek ja mam historię sztuki,a Jessica z Lukiem WOS.Rozchodzimy się do klas.Reszte lekcji mija szybko.Po ostatniej lekcji spotykam się z Jessicą na parkingu przy moim białym Volvo. Jedziemy do mnie jemy i jedziemy do kina.
                                                                              ***************
-Rola Miley Cyrus była świetna.O wiele ładniej jej w długich włosach.
-Dokładnie i w „LOL” była o wiele mniej wulgarna.-odpowiadam i wsiadamy do auta.Jedziemy do zachodniej części Londynu,gdzie mieszkam. Gdy podjeżdżam do domu w cały domu są po rozpalane światła,a ja jestem pewna,że je gasiłam.Parkuję w garażu i tylnymi drzwiami wchodzimy do domu i idziemy za głosami.Podchodzimy do drzwi pokoju gościnnego,a tam…         

wtorek, 24 czerwca 2014

Prolog

Drogi Pamiętniku.
Dawno do ciebie nie zaglądałam,ale tęskniłam i chce to nadrobić.W ciągu paru miesięcy moje życie zmieniło się nie do poznania.Plany, które snułam z Jessicą o studiach na Cambridge i ślubie z Lukiem zniknęły, a w sercu pojawili się nowi przyjaciele.Wszystko się zmieniło Luka już nigdy nie zobaczę,a tata zostawił mamę dla swojej młodszej o 10 lat sekretarki.Tamten okres był najgorszym w moim życiu,ale zrozumiałam kto tak naprawdę jest przyjacielem,a kto jest przy mnie dla bogactwa i sławy mojej mamy.Ale jak to mówią po każdej burzy wychodzi słońce,a moje ujawniło się w ósemce nowych osób,które za wszelką cenne chcą bym wrócił "stara ja".Czy dam radę?Jeszcze nie wiem,ale życz mi powodzenia w powrocie do formy i dawnego życia.
Całuski Perrie.