-Ej,dziewczyny.Kto to?-spytałam.
-Nie mam pojęcia,ale słyszałam,że ktoś miał przyjechać z Australii.-odpowiedziała Cat.Spojrzałam na chłopaków ostatni raz i ruszyłam do szkoły.Pod klasą nikogo nie było,ale co się dziwić w końcu nie codziennie do naszej szkoły przychodzą takie ciacha.Usiadłam przy ścianie i włożyłam słuchawki,gdzie leciała akurat moja ukochana piosenka Jessici Lowndes.Nagle poczułam,że ktoś trąca mnie łokciem.Spojrzałam w prawo,a tam siedział nowy chłopak.Wyjęłam słuchawki i na niego spojrzałam.
-Cześć Perrie,jestem Jai.
-Hej skąd znasz moje imię?-spytałam zdziwiona.
-Mój przyjaciel sporo mi o tobie opowiadał,ale nie ważne.Mam coś dla ciebie.-podał mi kartkę,wstał i odszedł korytarzem.Chwilę siedziałam w kompletnym osłupieniu,ale w końcu otworzyłam kartkę.
"Miej się na uwadze.Nie wszyscy mają co do ciebie właściwe intencje.Niedługo wrócę do ciebie kochanie.Nie długo się spotkamy. XOXO-L."
Rozejrzałam się w kółko,ale nikogo nie było.Czytałam wiadomość cały czas od nowa,muszę przyznać bałam się.Zadzwonił dzwonek weszłam do klasy,a nauczycie zaczął lekcje,ale za bardzo go nie słuchałam cały czas myślałam kim jest L?Może to od Mattyego,ale przecież podpisał by się "M".
-Panienko Edwards.-z rozmyśleń wyrwała mnie nauczycielka chemii.-Proszę powiedzieć mi właściwości kwasu solnego.-cholera,nie pamiętam tego.
-Przepraszam,ale nie wiem.-powiedziałam.
-Ja rozumiem,że straciłaś chłopaka,ale nie zamierzam cię traktować ulgowo.Zapamiętaj to sobie.
-Dobrze,rozumiem.-odpowiedziałam,a nauczycielka powróciła do wykładania dalej lekcji.Kiedy zadzwonił dzwonek czym prędzej wybiegłam z klasy.Stanęłam przy szafce,gdy ktoś zasłonił mi oczy.
-Zgadnij kto to?-ktoś szepnął .
-Hmm,Jess?-spytałam,lecz wiedziałam,że to Austin wszędzie poznam te jego obrzydliwe perfumy.
-Źle,mała.To ja twój braciszek.
-Wiem,domyśliłam się gdy tylko poczułam te twoje perfumy.
-No co świetne są,a wiesz jakie drogie.-powiedział,a ja wybuchłam śmiechem-Dlaczego się śmiejesz?Ranisz.-tym razem i on się zaczął się śmiać-Pezzi,nie odwracaj się,ale jakiś chłopak się na ciebie gapi.
-Który?-zapytałam i się delikatnie odwróciłam,ale gdy zobaczyłam,że to Jai szybko znów spojrzałam na Austina.
-Boże,zawsze to samo.Ty mogła byś grać w horrorach.Nie odwracaj się to się odwracasz,nie idź tam to tam idziesz.Po prostu nie mogę z tobą.
-Oj daj spokój,też byś spojrzał.
-Nie prawda.Dobra lecę na lekcje.Pa mała.-powiedział i odszedł.Odwróciłam się jeszcze raz,a Jai nadal się patrzył.Mam dość,podeszłam do niego.
-Jai,od kogo była ta wiadomość?
-Od mojego przyjaciela.Nie podpisał się?
-Podpisał jako L,ale kto to jest?
-No to jest "L".-odpowiedział spokojnie,a ja miałam ochotę go zabić.
-Serio,tyle to się domyśliłam,ale ja chcę jakiś konkret.
-Sorry,księżniczko.Nie wolno mi nic powiedzieć.Pa.-powiedział i odszedł.
Reszta dnia minęła mi zaskakująco szybko,kiedy wróciłam do domu mamy jeszcze nie było,a ja postanowiłam szybko odrobić lekcje i nauczyć się materiału z ostatnich dwóch tygodni.W między czasie napisał do mnie Zayn czy się spotkamy.Zgodziłam się,może w końcu zapomnę o "L".O 19 Zayn podjechał pod mój dom,wbiegłam z domu i wsiadłam do jego samochodu.
-Cześć piękna.-powiedział i mnie pocałował.-Jak ci minął dzień?
-Hej,dobrze do naszej szkoły doszło dwóch nowych chłopaków.
-Przystojni?-spytał.
-I to bardzo.
-Ej,czuję się zazdrosny.-walnęłam go w ramie.-A to za co było?
-Przecież wiesz,że żaden chłopak się z tobą nie równa.-odpowiedziałam i posłałam mu swój uśmiech.-Gdzie jedziemy?
-Do mnie.Obejrzymy jakiś film czy coś.-resztę drogi minęło nam w ciszy.Kiedy podjechaliśmy pod apartamentowiec gdzie Zayn ma swoje własne mieszkanie,otworzył mi drzwi i pomógł wyjść z samochodu.Pojechaliśmy windą na 14 piętro gdzie ma swoje mieszkanie.-Proszę,panie przodem.-powiedział kiedy otworzył drzwi.
-Dzięki.
-To co chcesz oglądać?-zapytał kiedy byliśmy w salonie.-Mam fajną komedię z Milą Kunis.
-Jak chcesz może być.-powiedziałam i poszliśmy do kuchni.Gdy Zayn robił popcorn ja zobaczyłam gazetę o kucykach Pony.-Uuu nie wiedziałam,że czytasz takie poważne gazety.-zaczęłam się śmiać.
-To nie moje ostatnio córka naszej stylistki zostawiła.-powiedział i próbował mi ją odebrać.-Oddaj.-zaczęłam przed nim uciekać.W końcu złapał mnie wyrwał gazetę i zaczęliśmy się całować.Muszę przyznać,że te pocałunki były całkiem inne niż poprzednie,te były bardziej namiętne.Staliśmy tak całując się,kiedy
zabrzęczał mój telefon oznajmiając,że dostałam nową wiadomość.Oderwaliśmy się od siebie.
-Przepraszam,zaraz wracam.-powiedziałam i poszłam po telefon,ale kiedy przeczytałam wiadomość nie miałam ochoty wracać.
OMG OMG OMG! Rewelacyjny rozdział:) jestem strasznie ciekawa kto jest tajemniczym "L". Scena Perrie i Zayna <3 słodko. Czyżby Pezz coś zaczynała czuć do Zayna? Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej i jaka była treść wiadomości. Kocham Twojego bloga.Czekam z niecierpliwością na następny rozdzial :)
OdpowiedzUsuń