środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 30

-Gdzie ty jesteś?!-warczy wściekły Luke.Cholera,całkiem o nich zapomniałam.Zapomniałam o przyjaciołach na korzyść Zayna.
-W klu...klubie.-odpowiadam,ale jestem lekko przerażone jego tonem.
-Jak to w klubie?!W jakim?!-krzyczy-Kurwa,Perrie!My się o ciebie martwimy,a ty co?!Jedziesz do klubu?Kobieto co z tobą nie tak?I niby z kim pojechałaś z Zaynem,który już raz cie zaliczył i mam zamiar zrobić to znowu czy z jakimś przypadkowym gościem,który chce cię tylko przelecieć!-krzyczy,a ja mam ochotę się popłakać.
-Luke...-mówię cicho,ale chłopak mi przerywa.
-Nie Perrie.To koniec.Odwal się ode mnie i od Kiany.Jesteś zwykłą dziwką,która nie zasługuje na przyjaciół.Zazdroszczę temu Lukowi,że nie musi cie już znosić.-drze się i rozłącza.Łzy zbierają mi się w oczach,ale tak samo złość w żyłach.Zatrzymuje łzy,a w ich miejsce przychodzi wściekłość.Tak chce się bawić.Dobra,zniszczę go.
-Perrie,w porządku?-pyta Zayn.
-Bywało lepiej.Ale mam prośbę,pomożesz mi?-pytam,a w głowie rodzi mi się plan zemsty.Na ogół nie jestem wredna,ale może to wszystko przez alkohol w moich żyłach.
-Ale w czym?-pyta zdziwione.
-Pokaże palantowi,że mnie się nie obraża.-mówię a na twarz wkrada mi się wredny uśmiech.
-Ok,ale zastanów się żebyś potem nie żałowała swojej decyzji.
-Nie będę.A teraz chodź.Im szybciej tym lepiej mówię.-biorę chłopaka i ciągnę w kierunku wyjścia.
-Dobra ale jaki jest twój plan?-pyta gdy zjeżdżamy windą na dół.
-Piłeś dziś?-pytam,bo do zrealizowania planu jest potrzebny samochód.
-Tylko jednego drinka,a co?I nie odpowiedziałaś na moje pytanie.-odpowiada oburzony.
-Im mniej wiesz tym lepiej śpisz.-odpowiadam,gdy wsiadamy do samochodu i posyłam mu całuska.Boże co się ze mną dzieje?Cholera chyba faktycznie za dużo wypiłam.Proszę Zayna by zawiózł mnie do domu Brooksów.Włączam radio i słyszę piosenkę,która idealnie moją sytuację więc zaczynam śpiewać z Rihanną
- Kamikaze if you think that you gon' knock me off the top.Shit, your wife in the backseat of my brand new foreign car.Don't act like you forgot, I call the shots, shots, shots.Like brrap, brrap, brrap.Pay me what you owe me, don't act like you forgot.*-podśpiewuje i dojeżdżamy do celu.Wysiadam z auta i dzwonie do drzwi.Otwiera mi lekko zaspany Jai.Ups chyba go obudziłam.
-Cześć Jai.Wiem,że jest późno,ale jest Luke?-pytam mile.
-Hej.Tak jest.Chodź do salonu,a ja go zawołam.-odpowiada i znika na schodach.Idę do salonu.Pomieszczenie jest bardzo nowoczesne,z wielkim oknem na całą ścianę.Wyglądam przez nie dopóki nie słyszę bliźniaków.
-Idioto,co jest tak ważne w salonie,że obudziłeś mnie w środku nocy?Z Kianą dopiero przed chwilą usnęliśmy.-pyta Luke i wchodzą do salonu.
-Cześć.Mamy do pogadania.-mówię i odwracam się do nich.
Untitled
-Co ona tu robi?-warczy Luke do Jaia.-Przecież mówiłem ci,że nie chce jej widzieć.-mówi i chce wyjść.
-A mi się wydaje,że powinniśmy.-odpowiada i podchodzę do niego najbliżej jak się da i kładę mu ręce na torsie.-No wiesz patrząc na naszą ciekawą i namiętną historię.
-Jaką namiętną?-pyta chłopak z kolczykiem w wardze,ale w jego oczach widzę strach,że prawda wyjdzie na jaw.Jeszcze chwilę się waham czy na pewno to powiedzieć,ale decyduję się.Nikt nie będzie obrażał ani mnie,ani Lukeya.
-No,kochanie nie pamiętasz co się działo na Fidżi.Chyba ochrzciliśmy cały hotel.-przerywam i zaczynam chichotać.Postanowiłam lekko ubarwić historię,by było ciekawiej.-Winda,magazynek na szczotki,łazienka przy recepcji,a no i mój pokój.Aż dziwię się,że nikt się nie domyślił.Szczerze to tęsknię za tym mógłbyś czasami zadzwonić.-mówię i wysyłam mu całuska odsuwając się.Luke jest przerażony,a Jai i Kiana stoją zszokowani.
-Luke to prawda?-pyta zrozpaczona Kiana.
-Tak kochanie,ale nie martw się twój chłopak jak przyjechałaś tylko mnie całował.
-Jak mogłeś,a ja cię naprawdę kochałam!-krzyczy.
-Kiana,to nie tak jak myślisz...-próbuje się tłumaczyć.
-Ok,to ja nie będę wam przeszkadzać.Pa pa kochani.-mówię i kieruję się w kierunku drzwi.Nim wychodzę słyszę jeszcze krzyk Luka
-Ty suko,pożałujesz.-wsiadam do samochodu,nie obchodzi mnie już jego obelga.Zayn siedzi i patrzy na mnie wyczekująco.
-Powiedziałam Kianie,że Luke zdradził ją ze mną.Chrzanie ich.Odwieziesz mnie do domu?-opowiadam,a chłopak rusza.-Albo nie lepiej do jakiegoś hotelu bo mama jest ze swoim nowym chłopakiem i nie chcę przeszkadzać.-mówię.
-Ok,to mam propozycje.Przenocujesz u mnie.-proponuje i porusza znacząco brwiami,uśmiechając się przy tym idiotycznie.
-Haha nie.Nie wylądujemy razem w łóżku.-odpowiadam rozbawiona jego miną.
-Wiem,ale i tak nocujesz u mnie.-chcę zaprzeczyć,ale on szybko prostuje-W pokoju gościnnym.-i zaczyna się śmiać,a ja razem z nim.To była długa noc i chyba zyskałam nowego przyjaciela.Ale czy nie kryje się za tym coś mrocznego i tajemniczego?Będę przez to cierpieć?
Kylie Jenner Candids | via Tumblr

 *****************************************************************************************
- *Samobójcą jest ten, który myśli, że mnie zwali ze szczytu
Cholera, twoja żona na tylnym siedzeniu mojego nowego zagranicznego samochodu
Nie zachowuj się, jakbyś zapomniał, ja tu dyktuję warunki, warunki, warunki
Jak bra, bra, bra
Zapłać mi to, co mi wisisz, nie zachowuj się, jakbyś zapomniał 

   Fragment piosenki Rihanny "Bitch better have my money"

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział ;-) wredna Perrie to moja ulubiona Perrie.Zaskoczyła mnie reakcja luka ale w sumie zasłużył na zemstę. Ciekawi mnie czy Zań niczego nie kombinuje no i co wydarzy się dalej. Cudownie piszesz *.* świetnie dobrane gify.Czekam na więcej :-*

    OdpowiedzUsuń