-Hej jestem Harry Styles,przepraszam cię za nią.Kimi jest strasznie nieufna,ale jak cie lepiej pozna będzie milsza,zobaczysz.-powiedział,na co zołza go walnęła w ramię.
-Hazza ja tu jestem i nie musisz mnie przed nią tłumaczyć,a poza tym chodź.Znajdziemy sobie lepsze towarzystwo.-odpowiedziała,wzięła loczka za rękę i odeszli,a ja zostałam z Austinem.
-I jak myślisz,jest możliwość byście się za kumplowały?-spytał z nadzieją.
-Austin nie wydaje mi się,żeby to było możliwe.Ok chodź poszukamy Jess,bo nigdzie jej nie widziałam.
-Jessica nie przyjdzie,jest na mnie obrażona.-oświadczył.
-O boże,co się stało wy się nigdy nie kłócicie?-gdy to powiedziałam na twarzy chłopaka,pojawił się smutek.-Dobra nie było pytania,a teraz choć się napić.-i poszliśmy do kuchni,która teraz zamieniła się w bar.Gdy Austin zaczął nalewać alkohol,ja wyjęłam telefon i napisałam do Jess:
"Gdzie jesteś?Czekam na ciebie.Pezz"
"Nie przychodzę.Austin nie mówił?Jess"
"Mówił,ale potrzebuję pomocy.Kim mnie wkurzyła.Przychodź"
"Ok,będę za 20 minut."
-Pezzi,bo cie okradną.Nie patrz tak w ten telefon.
-Przepraszam ważny sms.To co pijemy?-spytałam by zmienić temat,chciałam mu zrobić niespodziankę dotyczącą Jessici.
-No jasne,proszę.-odpowiedział i podał mi szklankę.
Po trzech kolejkach do Austina podeszła jakaś dziewczyna i wyciągnęła go na parkiet,a ja postanowiłam wyjść na dwór by poczekać na Jess.Po paru minutach przyszła dziewczyna,a ja przytuliłam ją na przywitanie.
-Hej,dlaczego nie chciałaś przyjść?-spytałam.
-Cześć między nami jest coraz gorzej.Cały czas się kłócimy,on na okrągło z innymi pannami flirtuje,a ja jestem strasznie zazdrosna.Ostatnio gdy poszliśmy do restauracji,obsługiwała nas baba z wielkim biustem,a on cały czas się na nią gapił i jeszcze jak płacił dał jej 10 funtów napiwku.-opowiedziała.
-Boże Jessico Anastazjo Black czy ty siebie słyszysz?Kochanie przepraszam,ale mam wrażenie,że gadam z jakąś psychofanką twojego chłopaka.Austin cię kocha i jestem pewna,że przesadzasz,a on chciał po prostu być miły.-wyjaśniłam.
-Może masz rację.
-Nie może,a na pewno.Chodź do środka,bo trochę tu zimno.
Kiedy weszłyśmy do domu zauważyłam,że Austin idzie w moją stronę,a gdy zobaczył Jess obok mnie stanął jak wryty i się w nią wpatruje.
- Nie musisz dziękować.To było z dobroci serca,bo nie mogę patrzeć jak jesteś przybity.-powiedziała.
-Jess ja przepraszam.Przepraszam nie chcę się z tobą kłócić,kocham cię i nie mogę żyć bez ciebie.-tłumaczył
-Oh nic się nie stało.To ja powinnam cię przeprosić.W końcu to ja się obraziłam za nic.-pocałowali się na zgodę.-A teraz podziękuj Pezz.Gdyby nie ona to nadal siedziała by u siebie w pokoju i była obrażona.
-Pezzi jesteś najlepsza dziękuję.Kocham cię mała.Jesteś dla mnie jak młodsza siostra.-powiedział
-Nie ma za co.Zawszę do usług.Też cię kocham duży.
Następnie poszliśmy do salonu tańczyć.Nasze gołąbki cały czas nie zależnie od piosenki tańczyli powoli wtuleni w siebie.Przetańczyłam parę piosenek w towarzystwie różnych chłopaków,a potem poszłam do kuchni po jakiegoś drinki,a za mną szedł przystojny mulat,którego widziałam w klubie.Alkohol robił w swoje i się potknęła,a chłopak za mną złapał mnie.Jego twarz była bardzo blisko mojej,ale chłopak wrócił do rzeczywistości i się odsunął.
-Hej,wszystko w porządku?-spytał z troską.
-Tak w porządku,chyba za dużo wypiłam,na ogół nie wywalam się na obcych chłopaków.Przepraszam.-odpowiedziałam i chciałam odejść,ale nie znajomy złapał mnie za nadgarstek.
-Nic się nie stało,a poza tym jestem Zayn.
-Perrie,a teraz wybacz,ale idę po następnego drinka.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Pozwolisz,że pójdę z tobą i dopilnuję byś się już nie potknęła.Co ty na to?-spytał
-No dobrze mój ochroniarzu.-zażartowałam.Gdy weszliśmy do kuchni zobaczyliśmy jakąś całującą się parę.Dziewczyna miała brązowe włosy,a chłopak był szatynem.
-Lea?!-krzyknął Zayn.-Z nami koniec!-powiedział i odszedł.
-Zayn,poczekaj ja ci to wszystko wyjaśnię.To David mnie pocałował ja tego nie chciałam.Zayn proszę,poczekaj.-dziewczyna wybiegła za mulatem,a w kuchni został ten szatyn.Nie wiedziałam co mam zrobić czy powinnam wrócić do salonu czy pójść dalej i się napić mój.Moje zastanawianie przerwał głos Kim.
-Zapraszam wszystkich do salonu,gramy w butelkę.-tak jak powiedziała tak zrobiłam i usiadłam obok Austina.Butelka się kręciła,a ja nie zostałam,ani razu wylosowana.Tym razem butelka zatrzymała się na tym szatynie,którego widziałam w kuchni,a pytanie zadawała Kim.
-David prawda czy wyzwanie?-spytała.
-Prawda-odpowiedziała,a na twarzy zołzy pojawił się chytry uśmich.
-Powiedz ile już czasu trwa twój romans z Leą?-zadała pytanie,a w pokoju zapanowała nerwowa cisza.
-Kimi przestań,przecież wiesz,że ta sytuacja była jedno razowa.W życiu bym cię nie zdradziła,Zayn.-zaczęła się bronić Lea.
-Od 3 miesięcy.-odezwał się David,a Zayn nie wytrzymał i podbiegł do chłopaka i mu przywalił.
Austin i paru innych chłopaków podbiegło do bijących się i próbowali ich odciągnąć.Gdy im się udało ludzie chcieli zakończyć,ale i David i Zayn stwierdzili,że chcą dalej grać.Kiedy kręciła Lea ,butelka zaczęła niebezpiecznie zwalniać przy mnie.Proszę kręć się dalej!No dawaj!Proszę!Ale niestety moje prośby nie zostały wysłuchane.I butelka zatrzymała się centralnie przede mną.
-Prawda czy wyzwanie?-spytała.
-Wyzwanie.-odpowiedziała pewnie.
-Ok,wyzywam cię byś pocałowała z języczkiem,hmm,może..-powiedziała i spojrzała na Kim z chytrym uśmiechem.Boże w co ja się wpakowałam.
Rozdział jak zwykle rewelacja. Dużo się wydarzyło no i nareszcie jest Zayn. Widać że Lea bardzo przejęła się tym że Zayn z nią zerwał.Strasznie mnie ciekawi kogo będzie musiała pocałować Perrie. Cudownie piszesz. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuń