sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 5

-Mamusiu,co się stało?Co to za koperta?-zapytałam.
-Pezzi,kochanie to jest list od Ellie.-odpowiada płacząc
-Kim jest Ellie?I co jest w tym liście?-pytam nie rozumiejąc całej sytuacji.
-Ellie Smith jest moją stylistką,którą zatrudniłam trzy miesiące temu oraz to kochanka twojego ojca.W tej kopercie są ich zdjęcia i list pożegnalny Bena.-odpowiada,a ja biorę z jej rąk list.
"Droga Alice,
wczoraj złożyłem papiery rozwodowe,ale to nie jest twoja wina tylko moja.Ja się zakochałem w twojej stylistce i jesteśmy ze sobą.Jeśli chcesz Perrie może zostać z tobą.Wyprowadzam się do Ellie,ale będę płacił alimenty.Mam nadzieję,że jej nie zwolnisz,ponieważ nie mieszajmy życia prywatnego z pracą.Mam z nią romans od dwóch miesięcy i chciałem ci o tym dziś powiedzieć podczas kolacji,ale że Luke zginął postanowiłem napisać ten list.Jestem już spakowany i jeszcze dziś się wyniosę.Mam nadzieję,że możemy zostać przyjaciółmi.
Całuję,Ben."
Gdy skończyłam czytać byłam wściekła jak on mógł zrobić to mamię.Tyle razem przeszli,a on tak po prostu się pakuje i wyprowadza i jeszcze chce by byli przyjaciółmi.Co za palant.Nienawidzę go.To najgorszy dzień mego życia.Straciłam dwie moje ukochane osoby Luka i ojca.
-Mamo,zobaczysz wszystko się ułoży.Damy sobie radę.-próbuję ją pocieszyć,choć sama mam łzy w oczach.
-Dobrze kochanie,jutro pogadamy teraz idź spać.Już późno,a to był dzień pełen wrażeń.-mówi i wychodzi zostawiając mnie samą.
Gdy tylko drzwi się zamknęły,wzięłam paczkę papierosów,które kiedyś Austin zostawił i wyszłam na balkon zapalić.Robię to sporadycznie w towarzystwie,ale teraz coś mi mówi,że to pomoże.Wkładam papierosa do ust i odpalam,a po chwili nikotyna rozchodzi się w moich płucach.
Nagle ktoś wchodzi na balkon,siada koło mnie na ziemi i przytula.Już wiem,że to Jess poznaję ją po jej waniliowych perfumach.
-Hej Pezz,tak mi przykro z powodu Luka i taty.Zobaczysz będzie dobrze,masz mnie,Austina pomożemy ci i razem przez to przejdziemy.-mówi.
-Hej,ale ja nie dam rady wszędzie gdzie spojrzę widzę mnie i Lukiego.Nawet balkon przywołuje głupie wspomnienia.Ja tak nie chcę.-dopalam papierosa,a niedopałek rzucam przed siebie.
-Ale musisz.Jesteś młoda na swojej drodze spotkasz jeszcze tysiące chłopaków podobnych do Luka,a poza tym Gilbert chciał by byś została sobą i żyła pełnią życia.A poza tym ten idiota sam wsiadł na tą maszynę śmierci.-odpowiada,a mi krew zaczyna gotować się w żyłach.
-Nie!Na świecie był tylko jeden mój Luka!Nie pieprz mi o tym co on by chciał.Nie masz prawa tak o nim mówić!Zachowywała byś się tak samo gdyby chodziło o Austina.-krzyczę,ale od razu po wypowiedzeniu tych słów zaczynam żałować.
-Dobra masz rację.Wiesz co ja już pójdę,rodzice pewnie się martwią.-mówi obrażona Jessica i chce już wstawać.
-Jess,przepraszam ja nie chciałam.Targają mną emocję.Tak strasznie mi przykro,błagam wybacz mi.Proszę zostać na noc.Potrzebuję cię.Proszę.-błagam,zaczynając płakać nie mogę stracić jeszcze jednej osoby.Jessica podchodzi do mnie i mnie przytula.
-Ja też przepraszam nie powinnam tak o nim mówić.-mówi i wracamy do mnie do pokoju.-Poczekaj zadzwonię do rodziców powiedzieć,że zostaję u ciebie.A ty w tym czasie zrób popcorn obejrzymy jakąś komedię by poprawić ci nastrój.-bierze swój telefon i zdzwoni,a ja schodzę do kuchni zrobić popcorn.Gdy popcorn gotowy biorę jeszcze piwo z lodówki i wracam do pokoju.
-Wybrałaś jakiś film?-pytam Jess,która siedzi z moim laptopem na kolanach.
-Zastanawiam się miedzy "Kac Vegas 3" lub "Jeszcze większe dzieci",co wybierasz?
-Jestem za "Kac Vegas "-odpowiadam
-Ok.Pokaż co tam przyniosłaś.-mówi,a ja pokazuję jej tacę z popcornem,żelkami kwaśnymi,paluszkami i piwem.-Widzę,że dziś jemy,a jutro lecimy to zrzucić na siłownie.-mówi śmiejąc się.Siadam koło niej i zaczynamy oglądać.Co chwilę wybuchałyśmy śmiechem.
Gdy film się skończył stwierdziłyśmy,że pora się kłaść.Już usypiałyśmy,gdy zaczął dzwonić mój telefon.
-Cholera,kto to dzwoni o tej porze.-wstałam i podeszłam do biurku.Kiedy spojrzałam na wyświetlacz zamarłam.
-Pezzi,kto dzwoni?Nagle zrobiłaś się strasznie blada.-spytała.
-Jessica,to dzwoni ...

1 komentarz:

  1. Wow jestem naprawdę zaskoczona. Perrie ma porąbanego ojca. Serio list? Zerwał z żoną przez list?! Rozdział oczywiście jak zwykle świetny :D A Ty jak zwykle musiałaś przerwać w takim momencie?! Jestem strasznie ciekawa co dalej.<3

    OdpowiedzUsuń