piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 9

-Ok,wyzywam cię byś pocałowała z języczkiem,hmm,może..-powiedziała i spojrzała na Kim z chytrym uśmiechem.Boże w co ja się wpakowałam.-...z Harrym.-na początku nie zrozumiałam o kogo chodzi,ale potem przypomniałam sobie chłopaka z lokami i o tym,że Kim to jego dziewczyna więc od razu na moje usta wkradł się wredny uśmieszek.Wstaję i podchodzę do niego,żeby jeszcze bardziej wkurzyć zołzę siadam na loczku okrakiem,a na twarzy Harrego pojawia się szeroki uśmiech.Zbliżamy swoje twarze do siebie i wreszcie nasze wargi się łączą.Wplatam swoje palce w jego loki delikatnie za nie ciągnąc,a on jeździ swoimi rękami po mojej tali.
 
Nie wiem ile się całujemy,ale chwilę przerywa czyjeś chrząknięcie.Odrywamy się od siebie,a ja wstaję i wracam na swoje dawne miejsce z dumnym uśmiechem,bo udało mi się wkurzyć pannę Berry.Gdy siadam kręcę butelką i trafia na Zayna.
-Prawda czy wyzwanie?-pytam.
-Prawda.-odpowiada,a ja myślę jakie pytanie mogła bym mu zadać.Podchodzi do mnie chłopak o blond włosach i niesamowitych błękitnych oczach.
-Zapytaj go,z którą laską by się przespał.-szepcze.-Zerwał przed chwilą z dziewczyną,której nikt nie lubił i chcieli byśmy jej dopiec.-tłumaczy.
-Ok.-odpowiadam,a blondyn wraca na swoje miejsce.-Więc Zayn,którą dziewczynę stąd byś zaciągnął do łóżka?-pytam,a Lea dziewczyna,którą widziałam w kuchni zabija mnie wzrokiem.
-Hmm... prawdopodobnie to...-mówi rozglądając się-ciebie Perrie lub Amelie.Sorry,Niall.-mówi patrząc na blondyna,który przed chwilą szeptał mi pytanie do ucha.
-Ty suko,zrobiłaś to specjalnie.-krzyczy Lea.-Zajebię cie dziwko.-wstaję i się na mnie rzuca.
Nie jestem jej dłużna i też oddaję cios.Walę na oślep,ale naglę czuję,że mojej rywalki już nie ma kiedy otwieram oczy widzę,że Leię trzyma Austin i jakiś krótko obcięty brunet,a przy mnie kuca Zayn i Harry.
-Perrie wszystko w porządku?-pyta loczek.
-Tak chyba tak.Ja już chyba powinnam wracać do domu.-mówię w szoku i próbuję wstać,ale się zachwiałam,ale Zayn w porę mnie złapał .
-O nie w takim stanie nie będziesz wracać.Chodź,ty krwawisz musimy cię opatrzyć.Harry poradzę sobie,wiem gdzie mają apteczkę.-mówi i bierze mnie na ręce.Gdy wchodzimy do łazienki,sadza mnie na wannie,a sam wyjmuje z szafki apteczkę.
-Masz rozwalony łuk brwiowy,ale wygląda na to,że nie przyda się wizyta u lekarza.-mówiąc to polewa wacik wodą utlenioną i pociera moją ranę.
-Auu...-syczę,bo piecze
-Przepraszam staram się to robić delikatnie.-usprawiedliwia się,a w między czasie zakłada mi plaster.-Ok gotowe.
-Dziękuję bardzo.Nie musiałeś mi pomagać.Dziękuję.-próbuję wstać i całuję go w policzek-Ja już będę się zbierać.Cześć.-już chcę go minąć,ale on zagradza mi drogę.
-A czy mogę poprosić taką ślicznotkę o numer?-pyta.
-Prosić możesz prosić,ale ja nie daję pierwszej lepszej osobie numeru.Bo co jeśli okażesz się jakimś psychopatą.-mówiąc próbuję być poważna,ale uśmiech sam ciśnie mi się na usta.
-Nie jestem pierwszą lepszą osobą.Opatrzyłem ci rany,a mogę cię również zapewnić,że psychopatą też nie jestem.-mówi uśmiechając się.-Jak chcesz możemy zagrać w 20 pytań i się zapoznać?Co ty na to?-pyta.
-Ok niech będzie,ale nie obiecuję,że potem dam ci swój numer.-uśmiecham się i siadam opierając się o wannę.-Ja zaczynam.Jak masz na nazwisko?
-Malik,Zayn Malik.
-Poczekaj ten Malik?Ten z One Direction?-pytam zdziwiona.Pamiętam,że mama prowadziła kiedyś z nimi wywiad,ale nie jestem ich fanką,wolę Demi Lovato,Shakirę lub Katy Perry.
-Tak ten Zayn.A co chcesz autograf czy zdjęcie?
-Nie chcę ani tego ani tego.Przepraszam muszę już iść.-wstaję i wychodzę z łazienki.Gdy jestem na korytarzu zauważam,że impreza trwa nadal.Szukam Jess.W pewnym momencie zauważam ją jak stoi koło jakiejś rudej panny.
-Hej Perrie poznaj Carly.Carly jest fotografem i zaprasza nas na sesję do ELLE.Nasze marzenie się spełni.-mówi podekscytowana.
-O świetnie.Ale wiecie co ja się już będę zbierać.Do zobaczenia.-kiedy odchodzę zauważam Zayna,która szuka kogoś wzrokiem,więc szybko kieruję się w stronę wyjścia.Gdy jestem na zewnątrz idę w stronę taksówki,ktoś otwiera drzwi.
-Pezzi poczekaj,proszę.Nie chciałem,żeby to tak zabrzmiało.Perrie poczekaj-krzyczy za mną,a ja nie ugięta idę do taksówki nie odwracając się.-Ja tak się łatwo nie poddam.Zapamiętaj.-i wsiadam do samochodu.

1 komentarz:

  1. O matko ale super rozdział z resztą jak zwykle:-) Perrie w twoim opowiadaniu ma swietny charakter. Najlepsza rozmowa Perrie z Zaynem, a co jeśli jesteś psychopatą:-) bezbłędnie.Czekam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń