Ja:Halo,ktoś z tego numeru próbował się ze mną skontaktować.
Nie znany:Dzień dobry,z tej strony Paul Higgins,menadżer One Direction.Czy rozmawiam z Perrie Edwards?
J:Tak.A w jakiej sprawie pan dzwoni?
P:Chciałem się spytać czy została pani poinformowana,że w dniu 26 lipca pójdzie pani na ślub Bena Edwards wraz z Zaynem?
J:Tak zostałam poinformowana,ale ja nie zamierzam iść.
P:Cieszę się,że pani wie.Ale pani musi iść wraz z pańskim ojcem podpisaliśmy umowę,że wraz z Zaynem będziecie tworzyć parę,a jeśli się pani z tego nie wywiąże obiecuję,że wraz z całym Modest zniszczymy panią.
J:Nie możecie,bo ja niczego nie podpisywałam.
P:Och zdziwiła byś się kochanie.Miłej nocy.
I rozłączył się.Boże co za dzień.Czy wszyscy ludzie się zmówili by zniszczyć mi życie?Jedyne czego chcę w tym momencie to położyć się w łóżku,przykryć cieplutką i puszystą kołdrą,pójść spać i już nigdy się nie obudzić.Wstałam z ziemi.Otrzepałam sobie tyłek i poszła z powrotem do hotelu,łzy przestały już mi lecieć i można powiedzieć,że się trochę ogarnełam.Gdy weszłam do pokoju spotkałam wszystkich moich przyjaciół.
-Boże,Pezz gdzie byłaś martwiłam się.-krzykneła Jess.
-Czy ty jesteś głupia?Dlaczego nie odbierasz?My tu wszyscy odchodzimy od zmysłów,a ty nie dajesz znaku życia.-krzyknął Austin,a mi znów łzy napłyneły do oczu.
-Przepraszam.-powiedziałam drżącym głosem.Miałam dość tego dnia.
-Dobra zguba się znalazła.Jak chcecie to idźcie do klubu,a ja z nią zostanę.-powiedział Luke.
-Nie,chodź cie z nami.
-Ja podziękuję.Jestem wyczerpana,może następnym razem.Ale wy idźcie.
-Jesteś pewna?-spytała Cat.
-Tak jasne.Bawcie się dobrze.-odpowiedziałam i nawet dałam wysilić się na sztuczny uśmiech,chyba jestem dobrą aktorką,bo uwierzyli i zaraz zostałam z Lukiem w pokoju,który do mnie podszedł i przytulił.
-Pezzi,co się stało?Kim był ten gość?-szepnął nadal mnie przytulając.
-Nie teraz,Luke.Nie chcę o tym rozmawiać.-odpowiedziałam,a chłopak już nic nie mówił.-Luke,mógł byś mnie pocałować.-poprosiłam,a chłopak to zrobił.Nie wiem dokładnie co mną kierowało może potrzebowałam bliskości drugiej osoby.Ale muszę przyznać,że mi podobały mi się pocałunki z nim i byłam pewna,że nie skończy się tylko na tym jednym pocałunku.
***
( https://www.youtube.com/watch?v=ECRRRcXycjI )
Gdy się rano obudziłam obok mnie spał jeszcze Luke,rozejrzałam się po pokoju,ale Cat i Dems nigdzie nie było.Wstałam z łóżka tak by nie obudzić Luka i biorąc nowe ciuchy i bieliznę poszłam do łazienki.Gdy się ogarnęłam poszłam na śniadanie.W hotelowej restauracji spotkałam Jess przy stoliku.
-Hej.-powiedziałam gdy usiadłam.
-Skąd wiesz co się miedzy nami stało?-spytałam
-Wczoraj jak wróciliśmy chciałam zajrzeć jak się trzymasz,więc poszłam z Cat i Demi do waszego pokoju i zobaczyłam jak śpicie nadzy do siebie przytuleni,więc się domyśliłam.
-Ale dlaczego uważasz,że on mnie skrzywdzi?Ja nawet nie jestem pewna co między nami jest.A nawet jeśli to nic nie pobije Zayna i jego zakładu z Harrym.
-Jai coś wczoraj wspominała,że powinnaś na niego uważać,ale nic więcej nie mówił.Więc proszę zakończ to czymkolwiek to jest.-powiedziała,a w mnie zaczęła rosnąć złość.
-Jess,ty tego nie rozumiesz.Masz chłopaka.który zawsze cie wysłucha i pocieszy,a spójrz na mnie ja nie mam nikogo.Więc nie dziw się,że szukam osoby,która mi zastąpi Lucasa i która da mi wsparcie i bliskosć.-odpowiedziałam zła i odeszłam od stołu.Gdy byłam prawie przy drzwiach swojego pokoju,spotkałam Jaia.
-O Perrie jak dobrze,że cie widzę.Choć musisz kogoś poznać.-powiedział i zaczął mnie ciągnąć w przeciwną stronę.
OMG !!! Nie wiem od czego zacząć. Nie spodziewałam się że między Perrie a lukiem coś zajdzie. Ciekawi mnie dlaczego powinna trzymać sue od niego z daleka i czy pójdzie na ślub z Zaynem. Rozdział jak zwykle cudowny :-) fajnie dobrane gify i cudowna piosenka. Czekam z niecierpliwością na następny :-)
OdpowiedzUsuń